wtorek, 17 marca 2015

Rozdział 18

Dzisiejszy rozdział dedykuje wszystkim fanom MALEC -a. Mam nadzieje że się spodoba.

Rozdział 18
Alec

   Magnus nic mi nie powiedział. Byłem bardzo zdenerwowany. O co tu chodzi? Co mi jest?
   Gdy czarownik wrócił do sypialni nic nie powiedział tylko poparzył na mnie smutno i zamknął się w gabinecie. Próbowałem otworzyć drzwi ale były zamknięte na czarną magie a Stellą nie chciałem próbować.
   Zrezygnowany położyłem się do łóżka i zasnąłem…

[

   Obudziłem się rano i już wiedziałem że nikogo nie ma w pokoju. Wstałem, poszedłem pod prysznic i rozluźniłem się nieco gdy poczułem zapach drzewa sandałowego. Później osuszyłem się i ubrałem w czarną koszulkę i dżinsy. Wszedłem do salonu. Na jednej kanapie siedział Luck a na drugiej Magnus i zażarcie dyskutowali.
- Po co przyszedłeś? – zapytałem spokojnie.
- Przyszedłem porozmawiać o tobie. Powiedziałeś mu czy ja mam to zrobić? – ostatnie było skierowane do mojego chłopaka.
-Ty. Ja nie jestem w stanie. – czarownik mówił słabym i przygnębionym głosem.
- Alec’ u, jesteś pół wilkołakiem i pół Nefilim. Dlatego możesz być chory. Masz raka ale za tydzień będzie lekarstwo i wyzdrowiejesz. – wytłumaczył Luck.
- Ale jest jedno pytanie. – dopowiedział Magnus.
- Jakie? – spytałem podejrzliwy.
- Czy tylko cię uleczyć? Czy chcesz być nieśmiertelny? – czarownik popatrzył na mnie z nadzieją.
   Podszedłem do niego i uklęknąłem na jedno kolano.
- Jeśli mnie zechcesz to chce być z tobą, na zawsze. – wyszeptałem ale wiedziałem że wszyscy mnie usłyszą.
- Kocham cię, Alexandrze. Chce być z tobą do końca mojego nieśmiertelnego życia.
   Zdjąłem sygnet z palca i drżącą ręką włożyłem go na palec czarownika.
- Kocham cię, Magnusie. – powiedziałem i pocałowałem go namiętnie, całkowicie zapominając o Lucku.

Clary

   Obudziłam się we własnym łóżku, obok mnie leżał mój Jace. Uśmiechnęłam się i jak najciszej wstałam, żeby go nie obudzić. Wzięłam strój do treningów z szafy i poszłam do łazienki. Biorąc prysznic przypomniałam sobie wydarzenia ostatniej nocy.
   Pamiętam że zasnęłam na kanapie a potem ciepłe i miękkie ramiona. Pewnie Jace mnie przyniósł. Och, jaki on kochany!
   Zakręciłam wodę, wytarłam się i ubrałam. Po cichutku wyszłam z pokoju, Jace dalej spał. Chciałam pobawić się mocami. Poszłam do kuchni i odkręciłam kran.
   Zaczęłam formować wodę w kształt serduszka. Udało się! Po chwili „fruwało” wodne serduszko. Coraz lepiej radzę sobie z mocami, tak!
   Zmieniłam serce w słoneczko. Nakierowałam je tak że teraz fruwało po kuchni. Gdy przelatywało koło drzwi te otworzyły się i weszła Isabell.
- Ej!! – krzyknęła gdy wodne słońce rozlało się na jej głowie. Wyglądała jak zmoczona ścierka. Starannie ułożony kok rozpadł się a makijaż spłynął zostawiając po sobie ciemne pręgi – Clary!!! Coś ty zrobiła! – krzyknęła a ja musiałam się bardzo powstrzymywać żeby nie wybuchnąć śmiechem.
- Przepraszam, ale ja nie wiedziałam że ktoś wejdzie. – tłumaczyłam się gdy drzwi znowu się otworzyły i wszedł przez nie Jace w piżamie. Gdy zobaczył Izzy wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- Izzy, co ci się stało? – wydusił przez śmiech.
- Jace, przestań się śmiać! To moja wina. – spuściłam głowę.
- Clary, woda! – usłyszałam krzyk Isabell i odwróciłam się do zlewu. Woda się już przelewała, szybko zakręciłam kran.
   Skupiłam się na mocy i po chwili woda „fruwała” wokół mnie. Isabell była już sucha ale dalej wyglądała strasznie. Obydwoje patrzyli na mnie z podziwem.
Otwórzcie okno. – powiedziałam a Jace mnie posłuchał. Nie spuszczając ze mnie wzroku otworzył okno. Skierowałam wodę tak żeby wyleciała przez okno i opadła na ziemie.
- Coraz lepiej ci idzie. – szepnął Jace i przytulił mnie. Odwróciłam się i pocałowałam go w policzek.
- To ja pójdę się przebrać. – mruknęła Isabell i wyszła. Zaśmialiśmy się.

------------------------------------
Przy pisaniu tego strasznie się uśmiałam. ☺ I przez to teraz cierpi moje gardło! Nie mogę prawie nic mówić od godziny!
Mam nadzieje że się spodobało.
Wika

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 17

No i mam następny rozdział! Życze miłej lektury! :-)

Rozdział 17
Isabell

- C… co? – byłam przerażona, smutna i wściekła, wściekła na samą siebie za to że nie mogę nic zrobić. Jak to możliwe? Przecież my mamy runy! Jeszcze żaden Nefilim nie umarł na choroby przyziemnych!! – Wyleczysz go z tego?
- Tak. Będę musiał zrobić wywar. – mówił to ze spokojem co mnie jeszcze bardziej rozzłościło.
- Ale jak? Dlaczego? Przecież my nie chorujemy na takie choroby. – odezwał się Jace.
- Ale on nie tylko jest Nocnym Łowcom. Jest w połowie wilkołakiem.
   Po tych słowach Adam zesztywniał i wpatrywał się w czarownika.
- Będę już szedł. – powiedział i zaczął się odwracać ale złapałam go za ramie.
- Wracasz z nami do Instytutu. Jesteś wilkołakiem i kiedyś byłeś zaręczony z Marys, tak?
- Tak. – odpowiedział słabo a oczy Magnusa zalśniły.
- No to mamy rozwiązanie. Dobra, wy przejdziecie przez bramę do Instytutu a ja zajmę się wywarem.
- Clary, spakuj się, przyjdę po ciebie później. – popatrzeliśmy na nią. Leżała zwinięta w kłębek i smacznie spała. Uśmiechnęłam się na ten widok.
- Ja się zajmę jej rzeczami a ty ją zabierz i nie budź. Była wyczerpana. – powiedział Magnus i zaczął tworzyć bramę. Jace wziął Clary na ręce i wszedł w portal a ja tuż za nim, ciągnąc Adama.

[
Marys

   Byłam w gabinecie kiedy usłyszałam huk dochodzący z kuchni. Szybko tam pobiegłam i zobaczyłam Jace’a niosącego Clary a za nim Isabell ciągnącą jakiegoś mężczyznę. Podbiegłam do mojego syna.
- Co się stało? – zapytałam na co on westchnął.
- Najpierw się rozstaliśmy, Clary się wyprowadziła do Magnusa i Aleca. Potem się pogodziliśmy.
- Ale co jej jest? – dopytywałam się ale nie mogłam oderwać oczu od mężczyzny.
- Nic, tylko śpi. A czy mogę zanieść ją do łóżka?
- Tak, tak idź. – mruknęłam dalej wpatrując się w te ciemno brązowe oczy. Ja je znam – Kto to jest?
- Nie poznajesz mamo. Przecież byliście narzeczonymi, miałaś z nim córkę a teraz dowiedziałam się że Alec jest jego synem! Musisz go pamiętać!! – krzyczała Isabell.
- Nie odzywaj się tak do matki. – zrugał ją gość. To ten sam głos który kiedyś słyszałam codziennie. Stąd znam te oczy? Ale to nie możliwe. On nie mógł wrócić.
- Adam. – szepnęłam i wpadłam w jego ramiona. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Łzy szczęścia. Wrócił!

Isabell

   Mama rzuciła mu się w ramiona a on ją przygarnął do siebie.
- Zostawiłeś mnie! Jak mogłeś?! – zapytała odsuwając się od niego.
- Ja cię nigdy nie chciałem zostawiać, ale gdy wróciłem miałaś dziecko i chłopaka. Byłaś szczęśliwa. Chciałem dać ci spokój! – mówił coraz głośniej.
- Ale to było twoje dziecko! Nie miałam chłopaka. Miałam tylko Roberta który w tamtych czasach po prostu chciał mi pomóc. A co innego mogłam zrobić? Byłam samotna i do tego spodziewałam się dziecka! On mi tylko pomagał, nie byliśmy razem! – ostatnie wykrzyczała i wybuchła płaczem.
   Nie mogłam tego słuchać, wyszłam. Po drodze zajrzałam jeszcze do „państwa zakochanych”. Smacznie spali, Clary wtulona w Jace’a a on ją obejmujący. Tak słodko.
   Po chwili wpatrywania się w nich poszłam do swojej sypialni. Umyłam się, przebrałam i położyłam spać. Długo nie czekałam, po chwili wpadłam w objęcia Morfeusza…

-----------------------------------------
Mam nadzieje że się spodobało.
Jeszcze raz bardzo wam dziękuje że czytacie moje beznadziejne opowiadanie.
Wika

Rozdział 16

Obiecałam że dzisiaj będą dwa rozdziały i o to jest jeden z nich!

Rozdział 16
Clary

   Alec wariował z niepokoju o Magnusa który był nieprzytomny od trzech godzin. Chciałam jakoś pomóc ale Simon miał siedzieć i pilnować mnie żebym nie wstawała z łóżka.
- Ale mi nic nie jest. Mogę wstać. – chciałam się podnieść ale zostałam pchnięta, niemal brutalnie na łóżko. Westchnęłam.
- Nie możesz tam iść. – warknął mój przyjaciel.
- A co z Magnusem? – zapytałam mając nadzieje że mi odpowie.
- Nie wie… - nie dokończył do w drzwiach stanął czarownik. Odetchnęłam z ulgą.
- Nic ci nie jest? – spytałam.
- Nie ale ciebie chcę zbadać. – wszedł głębiej do pokoju. Za nim wszedł uśmiechnięty Jace.
- Dobra. – opadłam rozluźniona na poduszki. Magnus przejechał nade mną ręką a ja poczułam ból w brzuchu. Zgięłam się momentalnie przyciskając rękę do brzucha i głęboko zaczerpując powietrza. Jace obserwował to wszystko z przerażoną moną.
- Magnus, co jest? – zapytał przytulając mnie. Teraz siedział na łóżku koło mnie.
- Jest jakaś blokada. Ale od tego nic wam nie będzie, wszystko jest w porządku. – uśmiechnął się.
- A czy teraz ktoś może mi wytłumaczyć co stało się w parku? – odezwałam się a Jace się spiął.
- Niech każdy opowie mi swoją historie. – powiedział Magnus i usiadł na krześle.
   Opowiedziałam o wszystkim tak samo jak Jace. Magnus zmarszczył brwi i wyszedł.
- Wrócisz ze mną do Instytutu? – zapytał Jace z nutką nadziei w głosie.
- Tak. Kocham cię. – szepnęłam i go pocałowałam.
- No już gołąbeczki. Mamy poważny problem. – przerwał nam Magnus wchodząc z przygnębioną miną.

[

- No to jaki jest ten problem? – spytałam lekko denerwowana.
- Lilith sklonowała Jace’ a. – odpowiedział po krótkim namyśle.
- Ale jak to możliwe? – zapytał Alec który był bledszy od prześcieradła.
- Alec, na pewno wszystko z tobą w porządku? – zapytałam zmartwiona.
- Tylko boli mnie głowa. – mruknął. Jace nagle złapał się za głowę i gdyby się nie przytrzymał jak nic przewrócił by się.
- Magnus, zbadaj go. Jego naprawdę bardzo boli głowa. – powiedział prostując się.
   Magnus zabrał Aleca do sypialni a ja usiadłam na fotelu.
- Jace, lepiej sobie usiądź. Wszystko będzie dobrze. – usiadł ale dalej wpatrywał się w schody po których weszli.
- Coś jest  nim nie tak. Wiem to od dłuższego czasu. – powiedział zmartwiony. W tym momencie usłyszeliśmy przeciągły dzwonek domofonu – Ja otworze. – mruknął i wyszedł.
   Po chwili zobaczyłam Isabell i jakiegoś nieznajomego mężczyznę. Wiedziałam że jest wilkołakiem. Usiedli na kanapie naprzeciwko mnie.
- To jest Adam Black dawny narzeczony Marys. To jest Clarissa Morgenstern i Jace Horondal.
- C… co? – zapytałam ale w tym momencie do pokoju wszedł Magnus ze smutną miną. Wyglądał jakby zaraz miał wybuchnąć płaczem. Ale gdzie był Alec?
- Gdzie Alec? Co się stało? – zapytał wystraszony Jace.
- Alec… - nie mógł tego wydusić – Alec… ma raka. – powiedział w końcu a ja zamarłam.
---------------------------------------
Mam nadzieje że się spodobał. Drugi pojawi się około 14.

Informacja z mojego drugiego bloga:
Dzisiaj będzie następny rozdział!
Wika

niedziela, 15 marca 2015

Liebster Blog Award!

Bardzo dziękuje Veronica Hunter za nominacje.
Bardzo się ciesze bo to już piąty Liebster do którego zostałam nominowana!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
A teraz pytania:

1. Twoja ulubiona książka?
- DA "Miasto Popiołów"

2. Ulubiona postać?
- O dziwo, Isabell.

3. Jabłk czy banan?
- Jabłko.

4. 100zł czy dwie książki z księgarni?
- Na pewno książki.☺

5. Co robisz w wolnym czasie?
- Pisze, czytam, rysuje a w wiosnę i lato jeżdżę na rowerze.

6. Lubisz swoje życie?
- Raczej tak poza jednym aspektem.
Tym że moja mama umarła niecały rok temu.
Do dzisiaj pytam: "DLACZEGO?"

7. Co byś chciał/a w sobie zmienić?
- Raczej nic. Zdążyłam się do siebie przyzwyczaić.

8. Twoje ulubione lody?
- Pistacjowe i bakaliowe, po prostu je uwielbiam!

9. Jaki gatunek książki lubisz?
- Na pewno fantasy.

10. Czemu ta tematyka bloga?
- Bo po prostu kocham DA!

11. Róża czy lilia?
- Lilia, zdecydowanie.

Przepraszam że zrobiłam się taka wylewna. Pewnie nie wszystko chcielibyście wiedzieć z tego co tu napisałam.
:'-(
-----------------------------------------

Mam nadzieje ze się nie obrazicie jeśli (znowu) nikogo nie nominuje.
Ale nie jestem dobra w wymyślaniu pytań.

----------------------------------------

Jak się ciesze że już prawie 3000 wyświetleń.
KOCHAM WAS ZA TO !!!!
Jeśli jutro przekroczymy tą liczbę to postaram się dodać dwa posty!
Ale głowy nie daję!
Wika

Rozdział 15

Ten rozdział dedykuje wszystkim którzy choć raz weszli na tego bloga! Również bardzo wam dziękuje.

Rozdział 15
Magnus

   Zadzwonił telefon. Odebrałem ponieważ był od Aleka.
- Co u ciebie moja babeczko? – zapytałem przesłodzonym głosem.
- Jest u ciebie Clary? – zapytał poważnie.
- Jest. A podoba ci się „babeczka”?
- Zaraz u ciebie będziemy a o przezwisku porozmawiamy na osobności.
- Ale Jace’ a nie wpuszczę do domu. Nie po tym co zrobił.
- Ale on nie wie co zrobił. – zaakcentował słowo „co”.
- To niech sobie przypomni blondynkę w parku. – usłyszałem szmery w słuchawce, jakby ktoś rozmawiał ale nie ze mną.
- Jesteśmy pod domem. Otwórz. – rozłączył się.
   Podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Za nimi stali Alec, Simon i Jace który wyglądał okropnie. Zaprosiłem ich do salonu. Usiedliśmy.
- No dobra. Jak to było? – zwróciłem się do Jace’ a a ten opowiedział mi wszystko od tego jak zostawił liścik aż po to jak Clary wyprowadziła się z instytutu.
- I na pewno nie całowałem się z żadną dziewczyną. – dodał na koniec.
- Interesujące. – mruknąłem – Może ktoś zrobił sobowtóra. Tylko kto chciałby was rozdzielić?
- Nie wiem.

Isabell

- Gdzie ja jestem? – zapytałam gdy mężczyzna tylko wpatrywał się we mnie. Swoimi brązowymi, prawie czarnymi oczami.
- Jesteś do niej bardzo podobna. – wyszeptał i dotknął mojego policzka. Odsunęłam się pośpiesznie – Jestem Adam Black. A ty jesteś córką Marys, prawda?
- Tak. Skąd znasz moją mamę?
- Byłem jej narzeczonym.
- Co? Mama miała narzeczonego, podziemnego? – nie wierzyłam.
- To było bardzo dawno temu. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Potem okazało się że jest w ciąży, tak się ucieszyłem… Potem urodziła się nam córka. Okazało się że krew wilkołaka i Nocnego Łowcy to nie jest dobre połączenie. Miała trzy latka jak zmarła. Załamałem się, ona zresztą też. Uciekłem na dwa lata a gdy wróciłem ona miała już syna i męża. Była szczęśliwa, więc zostawiłem ją w spokoju.
- A dlaczego ja tu jestem? – zapytałam bo dalej nie rozumiałam.
- Znalazłem cię na brzegu rzeki. Byłaś nie przytomna. Zabrałem cię do domu i zadbałem o to żebyś wyzdrowiała. Chcesz żebym odwiózł cię do Instytutu?
- Jeśli mógłby pan.
- Mów mi Adam. – uśmiechnął się do mnie przyjaźnie, odpowiedziałam tym samym.
- A czy masz mój telefon?
- Mam. – wyjął z kieszeni moją komórkę – Była trochę mokra ale chyba dało się ją naprawić.
   Sprawdziłam sms-y. Dziesięć, wszystkie od Aleca. Pierwsza:
Clary zarwała zaręczyny i wyprowadziła się do Magnusa. Jedziemy z nią porozmawiać.
- A mógłbyś mnie zawieść do Magnusa Bane’ a?
- Oczywiście. Chodź. – powiedział po czym wyszliśmy.

Clary

   Bardzo szybko zaschło mi w gardle Wstałam narzuciłam na siebie szlafrok i ze spuszczoną głową podreptałam do kuchni. Usłyszałam głosy dochodzące z salonu ale nie patrzyłam kto przyszedł. Nalałam sobie wody i zaczęłam szukać czegoś do zjedzenia. Znalazłam stare dania gotowe, tego raczej nie zjem. Natrafiłam na puste pudełko po batonikach energetycznych, weszłam do salonu patrząc na pudełko.
- Magnusie, nie mógłbyś… - nie dokończyłam bo zauważyłam kto siedział w salonie. Naprzeciwko Magnusa siedzieli Jace i Simon. Popatrzyłam w złote oczy blondyna i usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Wszyscy popatrzyli ma mnie przerażeni.
- Clary… Spokojnie. – Magnus wstał powoli i podszedł do mnie ale ja dalej wpatrywałam się w te złote oczy. Było w nich tylko zranienie i ból.
- Jeszcze mi powiedz że ty jesteś poszkodowany!!! – nie wytrzymałam. Podeszłam do niego i z całej siły uderzyłam go w twarz. Ale oczywiście on był szybszy, złapał moją dłoń i przytulił do swojego policzka. Wyrwałam ją i podeszłam do ściany, oparłam się o nią. – Masz pięć minut. Tłumacz się!
- Ja… Ja… Nie wiem o co ci chodzi. Clary, ja cię nie zdradziłem. Magnus mówił mi o jakieś blondynce ale ja się z nikim nie całowałem. Uwierz mi. – on już mnie błagał – Clary, ty świecisz! – powiedział wyraźnie wstrząśnięty. Popatrzyłam na swoje ręce. Rzeczywiście, wydobywał się z nich blask. Wyglądał jak…
- Niebiański Ogień. – wyszeptałam i nie mogłam uwierzyć – Ale, jak? – spojrzałam pytająco na Magnusa.
- Nie wiem o co chodzi. Clary, przestań. Parzysz mnie!! – krzyknął Bane i osunął się na ziemie.
   Zamknęłam oczy żeby się skupić i nieświadomie położyłam rękę na brzuchu. Po chwili klęczałam na ziemi a obok mnie leżał nieprzytomny Magnus. Alec zareagował natychmiast, podbiegł do nieprzytomnego i zaczął go cucić. Do mnie podbiegli Simon i Jace, pomogli mi wstać. Jace mnie przytulił i wyszeptał:
- Kocham cię.
- Wierzę. – odszepnęłam.

----------------------------------------
Mam nadzieje że się wam spodobał.
Ps. Zrobiłam wreszcie muzykę! Jeśli macie pomysły na jakieś piosenki które mogę dodać to piszcie w komentarzach. No i oczywiście piszcie, czy wam się podoba?
Wika

Liebster Award !

Z całego serca dziękuje Angel Dark za nominacje.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Pytania:

1. Ulubiona książka?
- DA "Miasto Popiołów"

2. Ulubiony zespół?
- Nie mam. Słucham to co mi się spodoba.

3. Dlaczego założyłaś/łeś bloga?
- Koleżanka i miłość do DA.

4. Dlaczego akurat taka tematyka?
- Bo kocham DA i byłam ciekawa co będzie dalej. Więc postanowiłam napisać ciąg dalszy.

5. Ulubiony film?
- Czarownica.

6. Książka czy blog?
- Książka.

7. Kim chcesz być w przyszłości?
- Jeśli chodzi o zawód to weterynarzem.

8. Jesteś samotniczką/kiem czy raczej duszą toważystwa?
- Raczej samotniczką.

9. Jak wpadłaś/wpadłeś na pomysł założenia bloga?
- To zasługa mojej koleżanki. ☺

10. Ulubiony aktor?
- Nie mam ulubionego aktora ale mam aktorkę: Lili Collins.

11. Czy lubisz siebie?
- Przez całe moje życie zdołałam się przyzwyczaić. ☺

--------------------------------------
Nominuje:

Moje pytania:
1. Dlaczego założyłaś/eś bloga?
2. Czemu akurat ta tematyka?
3. Czy planujesz co się stanie w następnych rozdziałach?
4. Skąd czerpiesz pomysły?
5. Co pomaga ci się skupić?
6. Kiedy masz najwięcej weny? (chodzi o jakąś sytuacje lub miejsce)
7. Jabłko czy gruszka?
8. Coca-cola czy sok?
9. Ulubiony serial?
10.  Czy lubisz szkołę?
11. Czy chciałabyś/łbyś być kimś innym?

----------------------------------
Ps. Dziękuje za te wszystkie miłe komentarze!!!!
Wika

piątek, 13 marca 2015

LIEBSTER AWARD !!


Bardzo dziękuję Clary Herondale za nominacje!
☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻
No to pytania:

1. Clary czy Tessa? Dlaczego?
- Clary, bo jest ruda. ☺

2.Ulubiony aktor.
- Raczej nie mam.
Wiem że to dziwne ale ja cała jestem pokręcona!

3. Ulubiona aktorka?
- Lili Collins.

4. Dlaczego akurat ta tematyka?
- Bo kocham DA.

5. Ulubiony kolor?
- Niebieski.

6. Gdzie wolałabyś mieszkać w Nowym Jorku czy Londynie?
- Na pewno NJ.

7. Jeśli mogłabyś żyć w dowolnej książce jaka by to była i dlaczego?
- Chciałabym żyć w DA bo jest to piękny świat o ludziach którzy nigdy się nie poddają.

8. Ulubiony film.
- Czarownica.

9. Co byś w sobie zmieniła?
- Chyba nic.
Może nie jestem idealna ale to ja!

10. Jaką moc chciałabyś mieć?
- Chciałabym być czarownicą.
Taką jak Catherine.

11. Czym się inspirujesz?
- Czasami sam z siebie wpadnie mi jakiś pomysł do głowy a czasem wymyślamy z koleżankami.
Ale żebym się czymś szczególnym inspirowała to nie.

-----------------------------------------

Nie będę nikogo nominować i jeszcze raz dziękuje.

----------------------------------------
Ps. Nie wiem jak ze mną wytrzymujecie. ☺
Wika

Rozdział 14

Mam nadzieje że się spodoba.

Rozdział 14
Isabell

   Obudziłam się w jakimś pokoju bez okien. Miał różowe ściany i łóżko, komoda była z ciemnego drewna tak samo jak stolik i krzesła. Na jednej ze ścian wisiał obraz który przedstawiał dziewczynkę o blond włosach i niebieskich oczach. Bardzo podobna do... mojej mamy? Ale skąd to podobieństwo? Przecież mama nie miała więcej dzieci. Dziewczynka wyglądała na 2 latka i była w niebieskiej sukieneczce.
   Wstałam i zobaczyłam drzwi. Weszłam przez nie do salonu. Wszystko było w różnych odcieniach zieleni. Na fotelu ktoś siedział, podeszłam bliżej i zobaczyłam mężczyznę. Uśmiechnął się do mnie i zaproponował żebym usiadła...

Jace

   Nie wiedziałem co się stało. Dlaczego Clary płakała i biegła w stronę instytutu. I dlaczego nazwała mnie "dupkiem", o co w tym wszystkim chodzi.
   Wracałem do Instytutu gdy zobaczyłem Aleca żegnającego się z... Clary! Co ona robi? Gdzie ona idzie? Czy ona ma... walizki! Wyprowadza się? Ale, czemu?
   Podbiegłem do Aleca.
- Co tu się dzieje?!
- Clary się wyprowadziła. Co jej zrobiłeś? - naskoczył na mnie.
- Nic. Spotkałem ją w parku a ona nazwała mnie dupkiem i pobiegła dalej.
- Kazała ci powiedzieć że masz się do niej nie zbliżać i mam oddać ci pierścień. - powiedział i podał mi pierścień Horondal' ów.
- C... co? - byłem jednocześnie zdezorientowani, wściekły i smutny - Co ja mam teraz zrobić?
   Mój przyjaciel wzruszył ramionami i wszedł do środka. Usiadłem na kamiennej ławce, ukryłem twarz w dłoniach i pozwoliłem sobie płakać.

Clary

   Zadzwoniłam do domu czarownika, otworzył po minucie.
- Co się stało?
- Mogę u ciebie trochę pomieszkać?
- Jak mi powiesz co się stało to się zgodzę.
- Opowiem ale muszę sobie usiąść. - weszliśmy do salonu a walizki zostawiłam w przedpokoju. Usiadłam na kanapie i opowiedziałam mu wszystko.
- Ale dlaczego chcesz mieszkać u mnie a nie u matki? - zapytał gdy skończyłam.
- Bo mogę spalić jej cały dom a ona nawet o tym nie wie?... Tak, chyba dlatego.
- Rozumiem. Mam nie wpuszczać Jace' a?
- Tak. Którą sypialnie mogę zająć?
- Tą ostatnią. Idź się prześpij.
- Dobranoc. - powiedziałam i wyszłam do pokoju. Rozpakowałam część rzeczy i przebrałam się w piżamę. Zwinęłam się w kłębek i zaczęłam szlochać w poduszkę.

Jace
   Siedziałem na ławce i płakałem dopóki ktoś nie dotknął mojego ramienia. Odskoczyłem przestraszony i szybko otarłem łzy. Przede mną stał Simon z uśmiechem.
- Co się stało? Wiesz gdzie jest Clary? Dzwoniłem do niej ale nie odbiera. - patrzył na mnie dziwnie - Czy ty płakałeś? - zapytał wstrząśnięty - Pokłóciłeś się z Clary?
- Zerwała zaręczyny. Ja nawet nie wiem dlaczego. - powiedziałem jękliwie - Dlaczego ci to mówię? Boże. Co ja robię? Muszę z nią porozmawiać.
Na razie idź się wyśpij a ja spróbuję się z nią skontaktować. Albo idź do pokoju i pozbieraj się a potem do niej pójdziemy. Dobra? – zapytał.
- Dobra, ale dlaczego ja mam się ogarnąć?
- Bo wyglądasz jak jakiś upiór. – zachichotał. Prychnąłem ale nie miałem ochoty na ciętą odpowiedź więc posłusznie poszedłem do swojego pokoju.
   Popatrzyłem w lustro i zrozumiałem o co chodziło Simonowi. Miałem wory pod oczami, każdy włos był w inną stronę i byłem bardzo blady. Co się ze mną stało? Czy to przez to że Clary mnie zostawiła?
   Opłukałem twarz, przebrałem się w czyste rzeczy i zszedłem na dół. Przy drzwiach czekał na mnie Simon i Alec.
- Ty też chcesz się ze mnie pośmiać jak będę błagał? – spytałem z sarkazmem.
- Nie. Ja idę do Magnusa i zostaje na noc. Jakby co to będę ją miał na oku. – mrugnął do mnie.
- Dobra chodźmy bo martwię się o nią. – powiedział Simon i otworzył drzwi. Poszliśmy do chłopaka mojego parabatai.
---------------------------------------------
Nie wiem czy będę miała jutro czas żeby napisać nexta.
Ale jeśli jutro go nie będzie to na pewno pojawi się w niedziele!
Wika

czwartek, 12 marca 2015

LIEBSTER AWARD

Kolejny Liebster, bardzo dziękuje paulina patrycja!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Wreszcie pytania:

1. Dlaczego zaczęłaś/eś pisać?
- Namówiła mnie koleżanka która wie jak uwielbiam czytać książki.

2. Dlaczego akurat ta tematyka?
- Bo kocham DA a zaraz po nich Trylogie Czasu.

3. Jaki jest twój ulubiony film?
- Czarownica.

4. Jak jest twoja ulubiona książka?
- DA "Miasto Popiołów".

5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
- Ola - Jej Ostatni Rok.

6. Jaka jest twoja ulubiona pisarka?
- Cassandra Clare.

7. Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Niebieski.

8. Co wybierasz: prawdziwa miłość czy życie w dostatku?
- Oczywiście że prawdziwa miłość!

9. Dobra książka czy ploteczki z koleżankami?
- Zdecydowanie książka.

10. Co lubisz robić w wolnym czasie?
- Pisać, czytać i jeździć na rowerze.

11. Czym kierujesz się w życiu?
- Jak napisze że dobrem ludzkości to będzie przesada.
Ale staram się żyć w zgodzie ze sobą. ☺


Moje pytania:
1. Co lub kto cię skłoniło do założenia bloga?
2. Zielony czy niebieski?
3.W jakim państwie chciałabyś/abyś mieszkać?
4. Książka, film czy sport. Co wybierasz?
5. Ulubiony zespół?
6. Czy chciałabyś/chciałbyś mieć jakieś zwierzątko, jeśli tak to jakie?
7. Gdybyś mogła poprosić o wszystko, co byś wybrała/wybrał?
8. Jaka jest twoja ulubiona książka?
9. Lody czy ciastka?
10. Czy masz plany na daleką przyszłość czy jeszcze o tym nie myślałaś/łeś?
11. Co wolisz czytać książki czy blogi?

Nominuje:

Wika

Rozdział 13

Pobawiłam się na blogu i go trochę poprawiłam.
Mam nadzieje że się wam podoba.

Rozdział 13
Jace

   Wróciliśmy do Instytutu. Clary poszła do Magnusa żeby zbadał jej ranę. Musiałem odreagować. Poszedłem do Sali treningowej i zacząłem rzucać sztyletami do celu. Trafiłem 5 razy w środek i usłyszałem oklaski. Za mną stał Markus, podszedłem do niego.
- Jak mogłeś? – wysyczałem wściekły.
- Co? – zapytał zdezorientowany.
- Jak mogłeś zabrać Clary na polowanie?
- Normalnie, ma w programie zabicie 20 demonów miesięcznie. Dlaczego nie chodzi z wami na polowania?
- Ty nie wiesz? – zapytałem zdziwiony.
- Czego? Czy to ma związek z tym że nie może pić alkoholu?
- Proponowałeś jej alkohol?!! Jaki z ciebie debil, ona jest w ciąży!!! – nie wytrzymałem i skoczyłem na niego ze sztyletem. On odskoczył a mnie odciągnęły silne ramiona. Przede mną ukazała się twarz Clary, objęła moją twarz rękami.
- Ciii, już spokojnie. – przestałem się rzucać – Alec puść go. – uwolnił mnie. Rudowłosa przytuliła mnie a mój gniew wyparował – Ja porozmawiam z Markusem. A ty idź z Alekiem. – pocałowałem ją w czoło i wyszedłem ale zostałem na korytarzu żeby się przysłuchiwać.

Clary

- O co się pokłóciliście? – zapytałam gdy Jace wyszedł.
- Ty jesteś w ciąży z nim? – zapytał zszokowany, wskazując na drzwi.
- Jeśli mówisz o Jace’ ie to tak. Ale nie rozumiem o co ci chodzi, to nie twoja sprawa. – warknęłam.
- Ależ moja, siostrzyczko. – powiedział i szeroko się uśmiechnął. Zatkało mnie i w tej samej chwili zdarzyły się trzy rzeczy. Pierwsza drzwi się otworzyły i stanął w nich Jace z mieczem w gotowości. Druga, zaczęły się palić zasłony. Trzecia, zaczęłam biec do drzwi a Markus stał i patrzył jak zahipnotyzowany w ogień.
- Markus, rusz się! – krzyknęłam i wypadłam na korytarz – Magnus!! Magnus, pomocy!! – wrzasnęłam i starałam się uspokoić. Po chwili objęły mnie czyjeś ramiona, próbowałam się wyrwać ale zrozumiałam że to Jace i się uspokoiłam. – Przepraszam. – wyszeptałam i opadłam z sił. Nie mogłam się ruszyć. Po pewnym czasie do sali wbiegł Magnus i ugasił ogień. Chwiejnie wstałam i poszłam razem ze wszystkimi do salonu.
   Opowiedziałam im wszystko co się stało w Sali.
- Ale jak to jesteś bratem Clary? – zapytała Isabell.
- To było dwadzieścia lat temu. Moja matka była biedną przyziemną a Valentin zawrócił jej w głowie pieniędzmi, spotykali się przez rok. Gdy moja matka dowiedziała się że jest w ciąży powiedziała to ojcu a ten dał jej pieniądze i wynajął domek w Idrisie. Wychowywała mnie samotnie i wszystkim mówiła że jest nocnym łowcom. Gdy miałem 13 lat zmarła. Wtedy zabrali mnie do sierocińca. Żyłem tak do 16 roku życia, później uciekłem. Mieszkałem z przyziemnymi, ciągle się przeprowadzałem i pracowałem dorywczo. Gdy skończyłem 18 lat wróciłem do Idrisu i do bycia Nefilim. No i tak to właśnie ze mną było. – zakończył opowieść i popatrzył na nas badawczo.
- I jak możesz uczyć mnie runów skoro masz... Ile masz lat? - powiedziałam, byłam bardzo zdezorientowana.
- Mam 21 lat. Clary, nie jestem taki jak Jonathan, nie byłem eksperymentem Valentin'a i nie jestem jego wysłannikiem. Wróciłem bo chciałem poznać moją siostrę. - tłumaczył się.
- Dobra a jak trafiłeś do nas? - zapytała podejrzliwie Isabell.
- Zobaczyłem nazwisko Morgenstern i postarałem się o tę posadę. A gdy dowiedziałem się że mam siostrę byłem strasznie szczęśliwy. - powiedział z uśmiechem.
- I ja teraz ma wyglądać wasze życie? - zapytał Alec, odezwał się po raz pierwszy.
- Wiem że łatwo mi nie zaufanie ale chce po prostu czasami z tobą porozmawiać, Clarisso. Chce widzieć moją siostrzenicę jak się rozwija, chce żeby mnie poznała. - powiedział i popatrzył na mnie prosząco.
- Pomyślimy jutro razem z Marys a teraz jest już 23 i ja mam zamiar iść spać. Dziękuje, przepraszam za znaczy szczenię sali i dobranoc.
   Wyszłam z salonu i udałam się do mojego pokoju. Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę i ułożyłam się do łóżka...

Isabell

   Rano poszłam do matki Clary, nie mogłam uwierzyć. Clary ma przyrodniego brata!! Ale bez demonicznej krwi, on jest normalnym Nefilim.
   Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Luk.
- Co tutaj robisz? - zapytał zdziwiony.
- Mogę porozmawiać z Jocelyn?
- Tak, oczywiście.
   Weszliśmy do środka i zaprowadził mnie do salonu. Na środku stało krzesło, na przeciwko sztaluga a na krześle siedziała Jocelyn.
- Dzień dobry. Co cię do nas sprowadza Isabell?
- Czy to możliwe żeby Valentin miał dziecko z przyziemną?
- Czyli jednak. Posłuchaj, przede mną miał wiele kobiet, przyziemnych. Możliwe że z jedną miał dziecko. Ale o co chodzi?
- Markus, mowy trener Clary mówi że jest jej przyrodnim bratem. Nie wiemy co robić.
- Trzymajcie go na dystans ale bądźcie dla niego mili. To moja rada.
- Dziękuje, muszę już iść. Dowodzenia. - powiedziałam i wyszłam.
   Szłam przez park, za drzewem zobaczyłam Jace' a z jakąś blondynką. Podeszłam bliżej ale ukryłam się za krzakami. Zaczęli się całować. Już chciałam skoczyć na niego z pięściami kiedy jakieś ręce zamknęły mi usta i odciągnęły od krzaków. Poczułam uderzenie w głowę, później zapadła ciemność...

Jace

Zostawiłem karteczkę dla Clary żeby, jak się obudzi przyszła do parku. Poszedłem w miejsce o którym wiedzieli tylko Nocni Łowcy. Rozłożyłem piknik i czekałem na ławce przed wejściem.

Clary

   Poszłam do parku tak jak było na liściku. Szłam główną ścieżką kiedy zauważyłam Jace' a. Ale nie samego, całował się z jakąś blondynką. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, odwróciłam się i pobiegłam do bramy ( wyjścia z parku ).  Nagle drogę zagrodziła mi jakaś postać. Rozpoznałam go przez łzy.
- Co się stało? - zapytał Jace.
- Ty draniu, jak mogłeś? Nie chcę cię widzieć. - wykrzyczałam i ominęłam go. Jak on mógł się znaleźć tu skoro przed chwilą był tam.
   Wbiegłam do Instytutu jak burza. Zabrałam walizkę z szafy i zaczęłam do niej pakować ubrania. Usłyszałam pukanie, uchyliłam drzwi. Stał w nich Alec ze zdezorientowaną miną.
- Clary, co się stało?
- Jace to kompletny dupek. Wyprowadzam się do Magnusa. Powiedz twojemu parabatai żeby się do mnie nie zbliżał. I przekaż mu ten pierścień. - powiedziałam, zdjęłam pierścień z palca i podałam mu. Ręce zaczęły mi drżeć - Wracam do pakowania się. Zechcesz mi pomóc znieść to na dół? - wzięliśmy walizki i wyszliśmy na dwór. Wysunęłam rączki z walizek i ruszyłam w stronę domu Magnusa...
---------------------------------------------
I jak się podoba?
Mam nadzieje że przypadnie do gustu.
Wika

środa, 11 marca 2015

Liebster Award !


Chcę podziękować Veronica Hunter za nominowanie.
Naprawdę bardzo dziękuje.
A więc pytania:

1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Oczywiście niebieski (widać po moim blogu).

2. Jak nazywa się twoja ulubiona książka?
- "Miasto Popiołów" jest oczywiście z serii "Dary Anioła". 
Chyba lubię ją dla tego że ma niebieską okładkę bo normalnie to uwielbiam wszystkie!!

3. Pisanie to twoja pasja czy hobby?
- Raczej hobby. Nigdy nie myślałam żeby zacząć pisać na blogu ale jakoś się przekonałam.

4. Co cię nakłoniło do założenia bloga?
- Koleżanka i miłość do DA.

5. Jesteś osobą towarzyską czy może bardziej samotnikiem?
- Raczej samotnikiem ale jeśli poznam kogoś fajnego to potrafię być towarzyska. :-)

6.Co lubisz robić w wolnym czasie?
- Rysować i czytać książki.

7. Czekolada czy wanilia?
- Zdecydowanie wanilia. Najlepiej lody waniliowe.

8. Paryż czy Alicante (Hiszpania)?
- Zdecydowanie Alicante.

9. Film czy książka?
- Książka, ale nie lektura szkolna.

10. Kim chcesz zostać w przyszłości?
- Zawsze chciałam pomagać zwierzętom więc weterynarzem.

11. Czego ostatnio słuchasz?
- Ola - Jej Ostatni Rok.
Nie wiem dlaczego ale bardzo podoba mi się tekst tej piosenki i jest taka strasznie wzruszająca.

--------------------------------------------------

Nie będę nikogo nominować. 
Ale mam nadzieje że czegoś się o mnie dowiedzieliście.

A tak przy okazji:
właśnie jest 1600 wyświetleń.
Dziękuje wam wszystkim że czytacie mojego bloga. :-)

Wika

wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 12

Dedykuje Kindze która zawsze przeszkadza mi jak chce coś napisać.

Rozdział 12
Clary

   Obudziłam się. Czułam że nikogo nie ma, spojrzałam na zegarek. O matko już jest 9:25 a ja mam na 10:00 lekcje z Markusem. Szybko wykonałam poranną toaletę i ubrałam się. Od spotkania z Aniołem czułam się wyśmienicie. Zjadłam na szybko parę batoników energetycznych i poszłam do Sali treningowej ale tam nikogo nie było. Gdzie się wszyscy podziali? Poszłam do pokoju Markusa i zapukałam.
- Proszę. – odpowiedział i weszłam do środka. Pokuj wyglądał ja typowego chłopaka ( oczywiście Jace nie jest typowym chłopakiem ). Wszędzie były ubrania i broń ale nigdzie nie było mojego mistrza. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi i odwróciłam się w tamtą stronę. W drzwiach łazienki stał Markus z ręcznikiem owiniętym na biodrach. Odwróciłam wzrok.
- Mam czekać w Sali treningowej?
- Nie. Dzisiaj potrenujemy w praktyce. – spojrzałam na niego pytająco – Idziemy do pandemonium.
   Po jeszcze paru zdaniach wyszłam z jego pokoju i poszłam na podwórko. Siedziałam na ławce i rozmyślałam jaką kare dostane za to że poszłam na polowanie.
- Już jestem. – aż podskoczyłam kiedy usłyszałam jego głos. Wstałam z ławki i żartobliwie trzepnęłam w ramie.
- Markus, przestraszyłeś mnie.
- Dobra, dobra. Idziemy.
   Podał mi ramie które ja przyjęłam i zachichotaliśmy. Doszliśmy do klubu. Moim zadaniem było zabicie 5 demonów, obojętnie jakich. Markus poszedł do baru a ja zajęłam się swoją „robotą”.
   Po pół godzinie podeszłam do baru i zamówiłam wodę.
- I co, już wszyscy? – pokiwałam głową – Należy ci się nagroda. Dla tej pani proszę drinka! – ostatnie zdanie powiedział do barmana.
- Nie! – powiedziałam szybko.
- Dlaczego? – zapytał zdziwiony. Zbyłam go machnięciem ręki.
- Wracamy? –zapytałam gdy skończył swój napój.
- Dobra. Ale później mi powiesz dlaczego nie możesz pić.- Pokiwałam głową.
   Wybraliśmy drogę przez park. Właśnie szliśmy ścieżką którą znają tylko Nefilim i podziemni gody usłyszałam trzask gałązek i w krzakach zobaczyłam jakąś ciemną plamę.
- Tam coś jest. – szepnęłam o mojego mentora.
- Ja zajdę go od tyłu a ty od prawej. – pokiwałam na znak że rozumiem i rozdzieliliśmy się.
   Gdy zbliżyłam się do krzaków nagle przed moją twarzą wystrzelił bat. Odwróciłam się i zobaczyłam Isabell która patrzyła się na mnie groźnie. Za nią biegli Jace i Alec, w momęcie kiedy ich zobaczyłam coś przewróciło mnie do przodu. Zepchnęłam demona z siebie i wstałam wyjmując seraficki miecz. Demon zaczął iść na moją przyjaciółkę i w tym momęcie dołączył do nas Jace i Alec. Zaczęliśmy walczyć bo z krzaków zaczęły wyskakiwać większe demony. Jace chciał zasłonić mnie ale odepchnęłam go i rzuciłam się na cztery kolejne demony. Zabiliśmy wszystkie i w tedy zza krzaków wyszedł Markus a na rękach trzymał… Maię. Podbiegłam do nich i popatrzyłam na likantropkę. Była blada, jakby ktoś ją topił.
- Zabierz ją do Instytutu. A ja zadzwonię do Magnusa. – powiedział zdenerwowany Alec i odszedł razem z Markusem który się nie sprzeciwiał.
- Coś ty sobie myślała?!! – wrzasnął Jace – Wytłumacz mi, co tu robiłaś?
- Och Jace, daj jej spokój. Clary, jesteś ranna! – krzyknęła Izzy i podbiegła do mnie z Jace’ em.
- Izzy zostaw. – powiedziałam stanowczo i odsunęłam się od stelli – To może zaszkodzić dziecku. – na te słowa burknęła tylko że ma mnie zobaczyć Magnus i odeszła. Jace złapał mnie za rękę i pociągną w stronę Instytutu. Resztę drogi przebyliśmy w ciszy. Ale wiedziałam żę jeszcze mi się za to dostanie.
-------------------------------------
Wiem że jest krótki ale trochę się dzieje więc mam nadzieje że się spodoba.
Wika

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 11

Mam nadzieje że tym rozdziałem wynagrodzę wam wczorajszy post.

Rozdział 11
Clary

   Alec, Robert i Luck patrzyli na mnie z podziwem i lękiem, pewnie bali się że zaraz zniknę. Uśmiechnęłam się szeroko a Marys zaczęła dziwnie oddychać i osunęła się w ramiona Roberta.
- Gdzie mama? – zapytałam. Na moje słowa Simon zerwał się z miejsca, podbiegł do mnie i przytulił.
- Clary? Ty żyjesz? – zapytał Luck zdławionym tonem. Wyglądał jakby z całych sił powstrzymywał łzy.
- Tak żyje. Ja tylko rozmawiałam z Razjelem. – po tych słowach przypomniałam sobie co powiedział o nowym runie. Zsunęłam niżej sukienkę i zobaczyłam, tuż nad sercem, anielską runę która była koloru złota. Wszyscy na mnie spojrzeli.
- Clary, skąd to masz? – zapytał Jace
- Od Anioła. Dał mi moc żebym mogła nas chronić.
- Nie rozumiem. Jaką moc? – wtrącił zdziwiony Luck
- Dajcie szklankę z wodą. – powiedziałam a gdy postawili szklankę przede mną, skoncentrowałam się na wodzie. Kiedy otworzyła oczy zobaczyłam kule wody unoszącą się nad stołem a wszyscy wpatrywali się w nią z niedowierzaniem i osłupieniem. - Starczy. – powiedziałam a kula wody spadła na stół i opryskała wszystkich – Boże, przepraszam. – zaczęłam się tłumaczyć – Rzeczywiście potrzebuje treningu. – mruknęłam pod nosem.
- Czyli co? Panujesz nad wodą? Czy co? – zapytał Simon
- Dokładniej nad wszystkimi żywiołami. Ale muszę się podszkolić. – spojrzeli na mnie zdziwieni – No wiecie, potrenować.
- Córeczko? – odwróciłam się. W drzwiach stała mama ze łzami w oczach. Podbiegłam do niej i ją uściskałam. – Moja kochana córeczka żyje!!! – wykrzyczała na cały głos. Do pokoju wszedł Magnus z Markusem.
- Co… - zdążył wykrztusić Markus zanim rzuciłam się do przytulania Magnusa.
- Dziękuje. – powiedział gdy się od niego odsunęłam.
- Za co? – zapytałam a Magnus popatrzył na mnie zdziwiony.
- Nie ważne. – wymruczał i podszedł do Aleca. Znów mi zaburczało w brzuchu i położyłam na nim rękę.
- No to, możemy coś zjeść? – zapytałam a wszyscy wybuchli śmiechem.
- Choć do kuchni, zrobiłam zapiekankę. – powiedział Isabell i objęła mnie ramieniem. Popatrzyłam na innych przerażona.
- Chyba jednak nie jestem tak głodna jak myślałam. Mogę zjeść później. – powiedziałam mając nadzieje że uwierzy, choć w to wątpiłam.
- Spokojnie Marys gotowała, ja się tylko przyglądałam. -  na te słowa odetchnęłam z ulgą a wszyscy znów się zaśmiali.

[

   Po 30 minutach byłam już najedzona, zbadana przez Magnusa, który powiedział że wszystko jest w jak najlepszym porządku, i siedziałam z Jace’ em w naszym pokoju.
- Proszę opowiedz, co się działo kiedy byłam nieprzytomna?
- Gdy usłyszałem krzyk Izzy przybiegłem do salonu i zobaczyłem ciebie. Miałaś sine usta i zamknięte oczy, byłaś lodowata. Potem Magnus zamknął się z tobą w pokoju a gdy wyszedł wiedziałem… - nie mógł tego wykrztusić - że nie żyjesz. Potem płakałem przy tobie przez dwa dni. – gdy wspominał że płakał na jego twarzy pojawił się grymas – Aż Alec powiedział że trzeba przygotować pogrzeb. Wtedy istniały dla mnie tylko treningi, pewnego razu walczyłem z kukłą i myślałem że już nigdy cię nie zobaczę. Wtedy miecz wypadł mi z ręki a gdy go podniosłem chciałem wbić go sobie w serce bo pomyślałem że nie tylko straciłem ciebie ale i nasze dziecko. Ale Isabell weszła w odpowiednim momęcie, wyrwała mi miecz i na mnie nakrzyczała. – tu lekko się uśmiechnął – Clary, ja nie pamiętam jak ci się oświadczałem, jak się całowaliśmy, jak dowiedziałem się że będę ojcem ale wiem jedno, kocham cię.
- Naprawdę? Zakochałeś się we mnie drugi raz? – spytałam bo nie wierzyłam.
- Tak. Mogę cię pocałować? – spytał niepewnie a ja zamiast odpowiedzieć przycisnęłam wargi do jego ust. Całowaliśmy się dłuższą chwilę aż musieliśmy zacząć oddychać.
- Clary, ja wszystko pamiętam!!! – wykrzyczał i zaczął mnie całować namiętnie ale i delikatnie, tak jak tylko on mnie całował. – Ale jak? – wydyszał gdy się od siebie odsunęliśmy. Wstał i patrzył na mnie jakbym była pierwszą gwiazdą na niebie.
- Powiem tyle : Anioł mi pomógł. – powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam. Nachylił się do mnie i myślałam że chce mnie pocałować ale poczułam jego ręce pod kolanami i plecami. Podniósł mnie i zaczął iść w stronę drzwi. – Co ty robisz, wariacie? – zapytałam i się zaśmiałam.
- Wszyscy muszą się dowiedzieć że pamiętam! – powiedział, objęłam rękami jego szyję.
   Doszliśmy do Sali treningowej gdzie byli już wszyscy oprócz Jocelyn, Lucka i Marys. Jace wniósł do środka i postawił ale objął żebym mu nie uciekła. Uśmiechnęliśmy się.
- Pamiętam. Wszystko pamiętam!! – krzyknął gdy wszyscy się na nas popatrzyli.
- Ale jak…? Dlaczego? – pytali wszyscy zdezorientowani.
- Dzięki mojej anielicy. – powiedział, porwał mnie w ramiona i zakręcił nami. – Pocałowała mnie i wszystko wróciło. Moja kochana. – wymruczał mi we włosy.
- Po pierwsze to zasługa Anioła a nie moja, a po drugie : nigdy nie mówiłeś do mnie kochana. – udawałam obrażoną. Przyciągną mnie do siebie bliżej i namiętnie pocałował – No dobra, mogę ci wybaczyć. – zaśmiałam się.

[

- A teraz co chcesz robić? – zapytał gdy wróciliśmy do pokoju.
- Nie wiem… może to? – powiedziałam i przyciągnęłam go do siebie. On się tego nie spodziewał i przewróciliśmy się na łóżko, pocałowałam go zachłannie.
- Nie wiem czy możemy… A jak to zaszkodzi dziecku? – zapytał niepewny.
- Nie zaszkodzi. – popatrzył na mnie nieprzekonany – Pytałam Magnusa.
   Nasze ubrania po chwili były na podłodze a my dalej się całowaliśmy…
-----------------------------------------------
Trochę nijaki ale mam nadzieje że się spodoba.
Wika