poniedziałek, 23 marca 2015

Liebster Blog Award !!


Dziękuję Ashlie Steen (jej blog) za nominację!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Pytania:

1)Co cie zainspirowało do założenia bloga?
- Czytałam wiele blogów o tej tematyce. Później przekonała mnie koleżanka i tak powstał mój blog.

2)Jak długo piszesz?
- Piszę od 28.02.2015r.



3)Ulubiony kolor?

- Niebieski.



4)Ulubiona książka?

- DA "Miasto popiołów".



5)Masz rodzeństwo?

- Nie.



6)Ulubiony gatunek literacki?

- Fantastyka.



7)Dlaczego akurat ta tematyka bloga?

- Bo kocham DA!



8)Czym się interesujesz?

- Najbardziej zwierzętami.



9)gdybyś miał/a możliwość by w ciągu 10 min wziąć z księgarni tyle książek ile uniesiesz i dostać je za darmo skorzystał/a byś?

- Pewnie!



10)Ulubiony owoc?

- Jabłko.



11)Kiedy następny rozdział?

- Jutro.



-----------------------------------------------


Nie nominuję nikogo bo mam bardzo mało czasu a jeszcze chcę wstawić rozdział na drugim blogu.


Wika

Rozdział 23

Mam dzisiaj mało czasu więc rozdział jest krótki. Ale mam nadzieje że się spodoba.
Miłego czytania!

Rozdział 23
[ Clary [

   Przebrałam się w wygodne ciuchy i wzięłam broń. Dwadzieścia sztyletów do rzucania, może to dużo ale postaram się obejść bez walki wręcz. Seraficki miecz i łuk z pełnym kołczanem. Podeszłam pod drzwi, jeszcze nikogo nie było więc usiadłam po turecku na podłodze. Po 15 minutach przyszedł Alec z Simonem w rynsztunkach bojowych.
- A Simon to gdzie idzie? – zapytałam zdziwiona.
- Ratować twojego narzeczonego. – fuknął – W sumie to mogę zostać, i tak go nie lubię.
- Simon był na ceremonii. Ma już runy. – wtrącił Alec.
- Czemu nie powiedziałeś wcześniej? – chciał coś powiedzieć ale doszła do nas Isabell.
- Już są wszyscy? – zapytała.
- Czekamy jeszcze na Markusa. – odpowiedziałam.
- Ile można się ubierać? – zapytała na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Markus, co ty robisz?!! – usłyszeliśmy krzyk i drzwi windy się otworzyły. Wyszedł z niej Markus ciągnąc za sobą Natalie.
- Ona jest zdrajczynią! – rzucił ją pod nasze stopy a ja znów poczułam ten ból, wsparłam się na Izzy i złapałam za brzuch.
- Zabierz ją od niej! Na pewno jesteś w stanie tam iść? – zapytała Isabell gdy siadłam na jednej z ławek.
- Tak, tak. Mam tak tylko przy niej. Teraz już w porządku. – mruknęłam, ale nie wiem kogo uspokajałam: Izzy czy siebie.
- Ona rzuciła czar na Jace’a. – oświadczył Markus.
- Dobra, Markus, idź ją zamknij w lochach. – powiedział Alec podchodząc do mnie – Na pewno chcesz tam iść? Może jednak zostaniesz? – pokręciłam z uporem głową.
- Żeby tu zostać to musiała by chyba zacząć rodzić. – zaśmiał się Markus, który właśnie wracał.
-Nawet w tedy by nie została, jest zbyt uparta. – burknęła Izzy.
- Dobra, już cicho! – natychmiast zamilkli – Trzeba iść.
   Wyszliśmy i ruszyliśmy do domu mojej mamy i ojczyma.

[

   Stanęliśmy przed domem i stwierdziłam że jest za cicho, nawet jak na pierwszą w nocy. Zadzwoniliśmy do drzwi, raz, drugi, trzeci, czwarty. W końcu poddałam się i wyjęłam klucz, przekręciłam go w zamku i weszłam. Poczułam lekki ból ale go zignorowałam i poszłam dalej. Reszta weszła za mną i ktoś zapalił światło, zamurowało mnie.
   Wszystkie meble były poprzewracane i zniszczone. Obrazy pocięte a ulubiony wazon mamy rozbity w drobny mak.
- Tak samo jak wtedy gdy ojciec porwał mamę. – wyszeptałam i sięgnęłam po sztylet. Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Błyskawicznie się odwróciłam i przycisnęłam Aleca do ściany – Nie rób tak więcej. – wysyczałam i oderwałam się od niego – Czuję jakby historia się powtarzała. – powiedziałam po chwili.
   Sprawdziliśmy wszystkie pokoje, we wszystkich to samo. Wszystko poniszczone i żadnej żywej duszy. Niestety czuła się coraz gorzej.
- Dobra, musimy ustalić co robimy dalej. – powiedziałam gdy zebraliśmy się w kuchni.
- Może go namierzyć – zaproponował Markus.
- Nie trzeba. – odezwał się zimny, kobiecy głos. Odwróciliśmy się w stronę drzwi i zobaczyłam Jace’a uśmiechającego się przebiegle.
---------------------------------------
Piszcie komentarze!
Ps. Powinien być nowy rozdział (na drugim blogu).
Wika

niedziela, 22 marca 2015

LIEBSTER AWARD BLOG !!

Jestem bardzo zaskoczona, dzisiaj zostałam nominowana przez Veronica Hunter (jej blog) i paulina patrycja (jej blog).
Naprawdę, bardzo wam dziękuje!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Pytania od Veronici:
1. Co nakłoniło cię do pisania?
- Koleżanka i miłość do DA.

2. Dlaczego ta tematyka bloga?
- Bo kocham DA. Zakochałam się w nich od pierwszej litery. ☺

3. Jaki smak mają twoje ulubione lody?
- Pistacjowe i bakaliowe.

4. Ile czasu najczęściej spędzasz w księgarni?
- Raczej nie chodzę do księgarni, czytam e-booki.
Ale jak już wstąpię to potrafię tam spędzić trzy/cztery godziny i kupić duuuużo książek. ☺

5. Cichy wieczór z książką i herbatą czy nocka i ploteczki z koleżanką?
- Zdecydowanie wieczór z książką i herbatą, ale musi mi towarzyszyć muzyka.

6. Jaka jest twoja zaleta i wada?
- Zaleta: lubię czytać książki, wada: trochę leniwa. ☺

7. Ulubione zwierze (dzikie)?
- Delfin.

8. Do jakiego kraju byś chciał/a pojechać?
- Anglii.

9. Gdybyś dostał/a 50 000 zł i połowę musiał/a przeznaczyć na cel charytatywny to na co przeznaczyłbyś/abyś pieniądze?
- Na schronisko dla bezdomnych zwierząt.

10. Do jakiej postaci książkowej jesteś najbardziej podobny/a z charakteru?
- Maia z DA.

11. Pisanie to twoja pasja czy bardziej hobby?
- Raczej hobby.


Pytania od pauliny:
1. Jaka jest twoja ulubiona pora roku?
- Wiosna!

2. Masz jakieś ulubione zwierze, a jeśli tak to jakie?
- Delfiny.

3. Czego oczekujesz od przeznaczenia?
- Niczego, jak ma być tak będzie.

4. W jakiej książce chciał/ła się znaleźć (Poza DA)?
- "Trylogia czasu"

5. Co cię najbardziej denerwuje?
- Mój kochany piesek!

6. Co lubisz robić w wolnych chwilach?
- Czytać i pisać.

7. Jakiego zespołu muzycznego najczęściej słuchasz?
- Nie mam swojego ulubionego, słucham to co mi się spodoba.

8. Masz rodzeństwo?
- Nie mam.

9. Starszy brat czy młodsza siostra?
- Jak bym już musiała to młodszą siostrę.

10. Jaki jest twój ulubiony dzień dnia?
- Piątek.

11. Dlaczego założyłaś/łeś bloga?
- Koleżanka i miłość do DA.

----------------------------------------

Nominuje:

-----------------------------------------

Moje pytania:
1. Dlaczego założyłeś/aś bloga?
2. Ulubiony kolor?
3. Co wolisz, książka czy plotki z koleżanką?
4. Kim wolałbyś/abyś być, demonem czy aniołem?
5. Od kiedy piszesz bloga?
6. W jakich okolicznościach najlepiej ci się pisze? (np. gdzie, czy przy muzyce czy nie, kiedy)
7. Jaka jest twoja ulubiona postać z książek?
8. Ciastko czy lody?
9. Ulubiony film?
10. Ulubiona piosenka?
11. Ulubiona książka?

------------------------------------------
Mam nadzieje że trochę się o mnie dowiedzieliście.
Wika

Rozdział 22

   Mój tata stwierdził że jestem jakimś cyborgiem bo jeszcze nie śpię. Ale ja mam natchnienie i muszę zapisać wszystko co mam w głowię bo inaczej zapomnę. Przecież i tak zwykle chodzę spać o 24, godzina w te czy we wte, co za różnica?

Rozdział 22
[ Jace [

   Byłem w swoim ciele ale nie mogłem się poruszać, mówić nie mogłem nic zrobić kiedy usłyszałem że Clary zemdlała. Myślałem ze serce mi pęknie.
   Czułem się tak jakbym ja był tylko gościem we własnym ciele. Chciałem coś zrobić ale moje kończyny mnie nie słuchały. Co teraz? Jak mam to naprawić? Przynajmniej dobrze że widzę co się dzieje.
   Natalia mówiła do mnie jakbym był jakąś królową, powiedziała że jestem umówiony z dwójką wampirów. Ubrałem się w strój bojowy i szedłem do drzwi. Wsiadłem do taksówki i dojechałem do domu niedaleko księgarni Lucka.
   Był pomalowany na ohydny żółty kolor i maił zielony dach. Wyglądał tak jakby od dłuższego czasu był pusty. Zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyła je młoda wampirzyca, ukłoniła się przede mną.
- Witam, pani. Co cię sprowadza w nasze skromne progi? – zaprosiła mnie do środka.
- Many podobne plany. Wy chcecie skłócić Likantropy i Wampiry a ja chcę pozbawić jedną, małą, słabą Nefilim dziecka. Chce wam pomóc. – z moich ust wydobywał się kobiecy głos. Skąd ja go znam?
- Jesteś dla nas bardzo hojna, pani. Więc słucham, co mamy zrobić?

[ Isabell [

   Magnus poszedł do domu a my ustaliliśmy warty przy łóżku Clary. Teraz Alec siedział i wpatrywał się w jej spokojną twarz. Poszłam do kuchni żeby przygotować mu jakieś kanapki, spojrzałam na zegarek. Boże, już 23:36. Jak ten czas szybko leci. Najgorsze jest to że nie wiemy gdzie jest Jace. Wyszedł nic mam nie mówiąc i do teraz nie wrócił.
   Zaczęłam kroić pomidora kiedy za plecami usłyszałam najwspanialszy głos jaki można sobie wyobrazić.
- Hej, no i jak tam? – odwróciłam się i zobaczyłam Simona. Był ubrany jak zwykle ale coś się zmieniło. Podeszłam bliżej, przytuliłam się do niego i poczułam zapach świeżo zrobionych run.
- Kiedy była ceremonia? Mogłeś nas zaprosić. – udawałam obrażoną – To dlatego nie było cię przez ostatnie dwa dni?
- Tak, byłem na teście sprawności a potem na ceremonii. Chciałem żeby to była dla was niespodzianka. A tak w ogóle, dowiedziałem się że Clary nie musi  zdawać, po tym co zrobiła dla Nefilim to się nie dziwie. – wymruczał mi we włosy i chciał mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
- Nie teraz. Clary coś się stało, teraz już jest dobrze. Wiesz gdzie jest Markus?
- Widziałem go jak wychodziłem z windy, powiedział że idzie do swojego pokoju. A co się stało z Clary?
- To długa historia i tak naprawdę my prawie nic nie wiemy. A teraz choć po Markusa. – zapukałam do drzwi Markusa.
- Proszę. – usłyszałam zaspany głos. Otworzyłam i weszłam do środka, tuż za mną szedł Simon.
   Markus leżał w spodniach od piżamy na łóżku i czytał jakąś książkę.
- Clary coś się stało. – powiedziałam cicho. Zerwał się na nogi i sięgną po koszulkę.
- Gdzie ona jest? – wyglądał na naprawdę przestraszonego.
- W izbie chorych ale… - nie zdążyłam dokończyć bo wybiegł z pokoju. Pobiegliśmy z Simonem za nim.
   Dobiegliśmy do drzwi gdy zobaczyliśmy Markusa przytulającego się z Clary. Już nie spała ale był widać że jest osłabiona. Podeszliśmy do nich po cichu.
- Gdzie jest Jace? – zapytała słabo.
- Wyszedł parę godzin temu i jeszcze nie wrócił. – powiedziałam.
- Ale to nie wszystko. – wyszeptał mój brat ale i tak wszyscy na niego popatrzyliśmy – On jest pod wpływem czaru i mówi różne rzeczy których, tak naprawdę nie chce powiedzieć.
- Jakie?
- Powiedział że się tobą znudził i że masz sama wychować dziecko. – do oczu napłynęły jej łzy.
- To nie jest mój Jace. Musimy coś z tym zrobić. – zamyśliła się – Wiem! Moja mama na pewno będzie wiedziała co mamy zrobić, ona wie bardzo dużo o takich czarach.
- Ale co? Mamy do niej iść? – zapytał Markus nieco zdziwiony.
- No a co? Szybciej my będziemy u niej niż ona tu.
- Ale ty nigdzie nie idziesz. – powiedział stanowczo Alec na co Clary popatrzyła na niego groźnie.
- Alec, ona jest naszą jedyną szansą. – odezwałam się.
- No dobra. Ale jak wróci nasz Jace to skopie mi za to tyłek. – mruknął i poszliśmy się przebrać.
---------------------------------
O to niedzielny rozdział! Mam nadzieje że się spodobał.
Wika

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 21

Ten rozdział dedykuje wszystkim którzy napisali na tym blogu jakikolwiek komentarz, ale w szczególności Veronica Hunter.

Rozdział 21

[ Alec [

   Po tym jak Isabell mnie zawołała że coś jest Clary zadzwoniłem do Magnusa. Przyjechał natychmiast jak usłyszał o krwi. Zamknął się z nią w izbie chorych i nikogo nie wpuszczał. Postanowiłem pójść po Jace’a.
   Wszedłem do Sali treningowej i zobaczyłem go rzucającego sztyletami. Podszedłem do niego i złapałem za ramie.
- Czego chcesz?- warknął na mnie.
- Z Clary jest źle, zemdlała. – powiedziałem odsuwając się od niego. Popatrzył na mnie, jego oczy wcale nie wyglądały jak jego. Były… niebieskie!
- Nie obchodzi go to. – odpowiedziała za niego Natalia, wyłoniła się z cienia jak jakaś zjawa.
- Co ty tu robisz?
- Ćwiczę. – wzruszyła ramionami.
- Wracaj do mojej byłej! – krzyknął Jace.
- Jace, co ty mówisz?
- Jak to „co”? Nie powiedziała ci? Rozstaliśmy się!
- Ale kiedy?
- Zaraz po tym jak powiedziała że Natalia jest zagrożeniem.
- Co? Ona ci coś takiego powiedziała a ty bronisz tej nowej? Ty nic nie wiesz o Natalii a Clary nigdy nie oskarża kogoś bez podstaw! – chciałem jeszcze coś powiedzieć ale chyba w całym Instytucie było słychać krzyk Clary. Był to okrzyk bólu. Co tam się dzieje?
- Idź do niej skoro ona jest taka ważna! Może ty się w niej zakochałeś, co? – odwróciłem się i wyszedłem ale usłyszałem jeszcze jak mówi – Powiedz jej że już dawno mi się znudziła! I niech sobie sama wychowa tego bachora!
   Nie słuchałem go tylko wpadłem do izby. Isabell siedziała na krześle koło łóżka Clary, Magnus miał ręce uniesione nad nią a z nich wypływały pomarańczowe iskry. Clary znowu wrzasnęła z bólu a po jej policzkach pociekły świeże łzy. Podszedłem do czarownika i położyłem mu rękę na ramieniu.
- Już wystarczy, ona więcej nie wytrzyma. – szepnąłem.
- Nie! Nie możesz przestać! Inaczej ona umrze! Ona musi żyć! Obiecałam Razjelowi że gdyby co to oddam za nią życie! Ona musi żyć! – krzyknęła kolejny raz z bólu i zaczęła szeptać, wolną ręką głaskając brzuch -  Amando Imogen Horondale, musisz przeżyć. Ami, proszę cię bądź silna. – kolejny wrzask.
   Nagle wyszarpnęła nadgarstek z ręki Isabell i wtedy zobaczyłem jakąś runę która rozjarzyła się na niebiesko. Światło robiło się coraz większe.
- Na ziemie!! – krzyknął Magnus. Posłuchaliśmy go i w tym samym momęcie Clary zapłonęła Niebiańskim Ogniem. Gdyby nie to że leżeliśmy na ziemi pewnie byśmy się spalili. Widać było po Magnusie że prawie opadł z sił. Podczołgałem się do niego.
- Wszystko w porządku? – zapytałem szeptem a on pokiwał głową.
- Zobacz co z Izzy. – nagle pojawiło się jeszcze jedno światło, to jednak było biało złote. Błękit zaczął znikać a  z białego światła wyłoniła się postać. Był to anioł o dużych i pięknych skrzydłach. Podszedł do Clary i położył rękę na jej policzku.
- Nie martw się, Clarisso. Wszystko już jest w porządku a teraz musisz odpoczywać. – pstryknął palcami i Clary natychmiast zapadła w głęboki sen – Mam dla was ostrzeżenie. Jonatan Horondale jest pod wpływem czaru, jest on bardzo potężny a znieść go może tylko najpotężniejsza miłość. – popatrzył smutno na Clary – Gdy się obudzi powiedzcie jej że będę nad nią czuwał. – powiedział i zniknął.
   Byłem tak zdezorientowany że gdy wszyscy już się podnieśli, ja leżałem na podłodze z pomieszanymi myślami.
--------------------------------------
Krótki ale można się trochę dowiedzieć na temat Jace'a.
Ps. Jak tylko naprawi mi się internet (nie wiem kiedy to będzie) to dam mową playlistę.
PPs. Dzisiaj powinien być (na drugim blogu) nowy rozdział.
Wika

czwartek, 19 marca 2015

Rozdział 20

Miłego czytania! ☻

Rozdział 20
Clary

   Następne sześć miesięcy minęło bardzo spokojnie. Natalia jeszcze nie przyjechała bo zatrzymało ją Clave ale ma dzisiaj przejść przez bramę. Jace i mój brat polubili się, Markus naprawdę jest fajny a jego żarty najbardziej rozśmieszają Isabell. Zastanawiam się czy między nimi czegoś nie ma.

   Nie miałam co robić bo dwa miesiące temu Jace zakazał mi kategorycznie treningów i kazał wszystkim mnie pilnować. Pomimo tego co mówił Magnus na początku mojej ciąży czuję się bardzo dobrze, tak jakby dziecko dodawało mi energii a nie zabierało.

   Teraz spaceruję po parku i wymyślam imię dla naszej córeczki. Myślałam już chyba nad milionem ale żadne nie jest idealne. Ustaliłam z Jace że na drugie będzie miała Imogen na cześć jej babci. Pierwsze imię ja mam wymyślić. Tylko jakie.

   Myślałam tak jeszcze dłuższą chwile aż zobaczyłam że się ściemnia. Wstałam i ruszyłam w stronę Instytutu. Dobrze że jest blisko bo niedługo mają otwierać portal.

   Doszłam do drzwi i otworzyłam je hasłem, jak zwykle zapomniałam kluczy. Wjechałam windą na górę i od razu udałam się do biblioteki. Były już tam Marys i Isabell. Zaraz za mną wszedł Adam z Alekiem. Brakowało tylko Jace’ a i Markusa.

   Usiadłam na kanapie obok Izzy.
- No i jak? Wymyśliłaś już imię? – zapytała od razu.
- Nie, jeszcze nie. Ono musi być wyjątkowe, musi odzwierciedlać to jak bardzo ją kochamy.
- Może Amanda. Po łacińsku znaczy ukochana. – wtrąciła Marys.
- Marys, jesteś genialna! Piękne, po prostu cudowne! – Krzyknęłam i w tym samym momencie drzwi się otworzyły i weszli przez nie Jace i Markus.
- Kto jest genialniejszy ode mnie? – zapytał podchodząc do mnie.
- Marys, jest zdecydowanie mądrzejsza od ciebie. – powiedziałam a wszyscy wybuchli śmiechem.
- No to może z nią się ożenisz? – zapytał i pociągnął mnie za kosmyk włosów.
- Na pewno nie jest taka dobra w łóżku jak ty. – wyszeptałam i zaczęła całować go namiętnie. Objęłam go rękami za szyje i przyciągnęłam bliżej. Przerwał nam dopiero głos mojego brata.
- Moglibyście z tym poczekać aż pójdziecie do sypialni. – powiedział oburzony. Odsunęłam się od Jace’a zarumieniona.
   Jace usiadł i posadził mnie na swoich kolanach. Wtuliłam się w zagięcie jego szyi.
- Nie jesteśmy dla ciebie za ciężcy? – wyszeptałam uśmiechając się.
- Jesteś strasznie leciutka. Mógłbym cię podnieść na jednej ręce. – zaśmiał się.
- Mam dla ciebie dobre wieści. – powiedziałam lekko odsuwając się od niego żeby spojrzeć mu w oczy.
- Jakie? – zapytał kładąc rękę na moim, już dość dużym brzuchu.
- Amanda Imogen Horondale. Podoba ci się?
- Jest piękne. – szepnął i wtulił się w moje włosy.
   Siedzieliśmy tak jeszcze moment aż w końcu pojawiła się brama i weszła przez nią dziewczyna. Miała blond włosy i błękitne oczy. Była szczupła, a nawet za szczupła. Popatrzyła po nas i zatrzymała wzrok na mnie.
- Ty musisz być tą słynną Clary. – podeszła do mnie a ja wstałam. Wiedziałam że Jace bacznie mnie obserwuje, zawsze tak robi gdy tylko jestem w pobliżu – To zaszczyt przebywać z tobą w jednym pomieszczeniu. – wyciągnęła ręce żeby mnie przytulić a ja oddałam uścisk. Gdy się od siebie osuwałyśmy poczułam nagły ból i złapałam się za brzuch. Zauważył to Jace bo złapał mnie zanim się przewróciłam.
- Clary, co się stało? – zapytał przestraszony.
- Nie wiem. – znów poczułam ten ból gdy Natalia się zbliżyła – Odsuń się! – posłuchała mnie i podeszła pod ścianę. Jace położył mnie ja kanapie a nade mną nachyliła się Marys i Isabell. Ból ustał.
- Już dobrze. Wszystko będzie dobrze. – szeptałam i głaskałam czule swój brzuch. Jace chciał pogłaskać mnie po policzku ale ja złapałam jego rękę i położyłam na brzuchu. To tak śmiesznie wyglądało, jego ręka zasłaniała prawie połowę mojego brzucha – Już dobrze. – powiedziałam do niego. Chciałam wstać ale nie zdążyłam bo Jace wziął nie na ręce.
- Zaniosę ją do sypialni. – powiedział do pozostałych a oni kiwnęli zgodnie głowami.
   Zabrał mnie do sypialni i położył na łóżku. Przysunął sobie krzesło i usiadł na mnim.
- Czy to już ci się zdarzało? – zapytał z poważną miną – Nie wyglądałaś na zbytnio zaskoczoną.
- Zdarzało, zawsze w tedy gdy zbliżało się jakieś niebezpieczeństwo. Ale nigdy nie tak mocno. – podniosłam się na łokciach i spojrzałam mu w oczu. Miały dziwny kolor, złoty z przebłyskami niebieskiego. Nigdy u niego takich nie widziałam.
- Uważasz że Natalia jest niebezpieczeństwem?! – krzyknął. Byłam bardzo zdziwiona, ostatni raz krzyczał na mnie gdy przyjechałam do Idrisu po raz pierwszy. Ale wtedy miał powód.
- Nie znam jej, nie wiem. – powiedziałam spokojnie a on zerwał się z krzesła i wyszedł. Jeszcze zatrzymał się w drzwiach.
- Jak chcesz, siedź tu sama! – wrzasnął i zatrzasnął drzwi z potężnym hukiem.

   Znowu poczułam ból ale tym razem innego rodzaju, teraz jakby smutku. Wstałam i powoli poszłam do kuchni, w połowie drogi zorientowałam się że płaczę. Podeszłam do stołu i usiadłam na krześle. Oparłam łokcie na stole a głowę na dłoniach.

   W pewnym momencie poczułam się tak źle że nie byłam w stanie siedzieć, zsunęłam się na ziemie. Zobaczyłam krew, wrzasnęłam. Ostatnie co pamiętam to przestraszona twarz Isabell, później ogarnęła mnie ciemność…
------------------------------
Trochę dziwny ale...
Mam nadzieje że się podobało.
Jutro nie będzie rozdziału!
Przepraszam was za to ale się nie wyrobie. :-(
Wika

środa, 18 marca 2015

Rozdział 19

Rozdział dedykuje tymbarkowi. Tak dobrze przeczytaliście, chodzi o sok. ☺

Rozdział 19
Clary

   Przez resztę dnia trenowałam pomimo tego że Jace kazał mi się oszczędzać. Poprawiłam umiejętność strzelania z łuku i walkę wręcz. Chciałam jeszcze porzucać sztyletami ale zdecydowałam że i tak za każdym razem trafiam w środek tarczy, więc wróciłam do pokoju. Wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę.
   Położyłam się do łóżka ale sen nie przychodził. Wzięłam szkicownik i zaczęłam rysować. Po godzinie miałam naszkicowanego wilka.   Sięgnęłam po Kretki z zamiarem pokolorowania go ale moja ręka zaczęła żyć własnym życiem. Widziałam jak sama tworzy rysunek. Po chwili ukazałam i się warz dziecka, małej dziewczynki zawiniętej w kocyk. Była taka słodka.
   Po drugiej stronie kartki zaczęły pojawiać się litery.

„Czy na pewno jesteś w stanie oddać życie za swoją córkę?”

   Odpisałam:

„Tak”

„Więc narysuj tą runę na nadgarstku.”

   Pod napisem pojawiła się runa. Mówiła o ocaleniu niewinnego życia i zmianie. Ale nie byłam w stanie odczytać jakiej.
   Sięgnęłam po Stelle i posłusznie narysowałam runę a ona zmieniła kolor na granatowy.

„Czy rozumiesz Clarisso co to znaczy?” – napisał mi anioł.

„Tak, rozumiem. To oznacza że będę musiała oddać życie za moje dziecko.”

   Anioł chciał jeszcze coś napisać ale zatrzasnęłam szkicownik bo usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Był to Jace, podszedł do mnie i pocałował w czoło.
- Dobry wieczór, kochanie. – powiedział i usiadł koło mnie – Co rysujesz?
- Tylko wilki. – powiedziałam z uśmiechem.
- A swojego pięknego narzeczonego to nie rysujesz? – udawał obrażonego. Pocałowałam go delikatnie a szkicownik położyłam na szafce nocnej.
- Ciebie wole na żywo. – wymruczałam i odsunęłam się lekko od niego – Ale teraz idę spać.
- Szkoda. – przytulił mnie i zasnęliśmy.
   Przez cały czas myślałam co dokładnie oznacza run dany mi przez anioła.

---------------------------------
Wiem że krótki i z dziwną dedykacją ale mam nadzieje ze się spodoba.
Ps. Moja koleżanka jak dowiedziała się o tej dedykacji to zaczęła się śmiać i powiedziała że zwariowałam!
Wika

wtorek, 17 marca 2015

Liebster Award!

Bardzo dziękuje R. V. S. za nominacje!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
O to pytania:

1. Ulubiony kolor?
- Niebieski.

2. Twoja ulubiona postać?
- Isabell.

3. Jak zaczęła się twoja przygoda z DA?
- Zauważyłam film w internecie i byłam ciekawa czy mi się spodoba. Oglądnęłam i nie mogłam doczekać się co będzie dalej a pewna koleżanka powiedziała mi że w drugiej książce Jace i Clary już będą razem (jeszcze się na nią wściekam), no więc przeczytałam a potem już mnie wciągnęły te genialne książki.
I tak zaczęła się moja miłość do DA i chęć czytania innych książek (wcześniej nienawidziłam czytać).

4. Książka czy telewizja?
- Jeszcze rok temu powiedziałabym, bez zastanowienia że telewizja.
Ale dzisiaj mówię zdecydowanie KSIĄŻKA.

5. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania?
- Najczęściej pomysły wymyślam w szkole. Na lekcji albo przerwie. ☺

6. Clary czy Isabell?
- Zależy pod jakim kontem patrzeć. Obydwie są ładne ale każda na swój sposób. Clary jest silna psychicznie a Isabell fizycznie. Mogła bym tak wymieniać bez końca a i tak żadna by nie wygrała. Jednak ja wolałabym być Isabell.

7. Od jak dawna piszesz bloga?
- Jednego od 18 dni a drugiego od 14 dni.

8. Kawa czy herbata?
- Kawa, najlepiej cappuccino.

9. Gdybyś miała wybór to kim byś chciała byś być: Wampirem, Wilkołakiem czy łowcą?
- Chyba Wilkołakiem. Bo to jest takie fascynujące, no pomyśl tylko ta przemiana. ☺

10. Masz jakiś talent?
- Tak, dopakowania się w kłopoty!

11. Jace, Alec czy Magnus?
- Najładniejszy: Jace, najmilszy: Alec a najbardziej fascynujący: Magnus.
Kogo wybrać? Nie wiem!

---------------------------------------------
Nie będę nikogo nominować bo mam strasznie mało czasu.
Pozdrawiam Wika

Rozdział 18

Dzisiejszy rozdział dedykuje wszystkim fanom MALEC -a. Mam nadzieje że się spodoba.

Rozdział 18
Alec

   Magnus nic mi nie powiedział. Byłem bardzo zdenerwowany. O co tu chodzi? Co mi jest?
   Gdy czarownik wrócił do sypialni nic nie powiedział tylko poparzył na mnie smutno i zamknął się w gabinecie. Próbowałem otworzyć drzwi ale były zamknięte na czarną magie a Stellą nie chciałem próbować.
   Zrezygnowany położyłem się do łóżka i zasnąłem…

[

   Obudziłem się rano i już wiedziałem że nikogo nie ma w pokoju. Wstałem, poszedłem pod prysznic i rozluźniłem się nieco gdy poczułem zapach drzewa sandałowego. Później osuszyłem się i ubrałem w czarną koszulkę i dżinsy. Wszedłem do salonu. Na jednej kanapie siedział Luck a na drugiej Magnus i zażarcie dyskutowali.
- Po co przyszedłeś? – zapytałem spokojnie.
- Przyszedłem porozmawiać o tobie. Powiedziałeś mu czy ja mam to zrobić? – ostatnie było skierowane do mojego chłopaka.
-Ty. Ja nie jestem w stanie. – czarownik mówił słabym i przygnębionym głosem.
- Alec’ u, jesteś pół wilkołakiem i pół Nefilim. Dlatego możesz być chory. Masz raka ale za tydzień będzie lekarstwo i wyzdrowiejesz. – wytłumaczył Luck.
- Ale jest jedno pytanie. – dopowiedział Magnus.
- Jakie? – spytałem podejrzliwy.
- Czy tylko cię uleczyć? Czy chcesz być nieśmiertelny? – czarownik popatrzył na mnie z nadzieją.
   Podszedłem do niego i uklęknąłem na jedno kolano.
- Jeśli mnie zechcesz to chce być z tobą, na zawsze. – wyszeptałem ale wiedziałem że wszyscy mnie usłyszą.
- Kocham cię, Alexandrze. Chce być z tobą do końca mojego nieśmiertelnego życia.
   Zdjąłem sygnet z palca i drżącą ręką włożyłem go na palec czarownika.
- Kocham cię, Magnusie. – powiedziałem i pocałowałem go namiętnie, całkowicie zapominając o Lucku.

Clary

   Obudziłam się we własnym łóżku, obok mnie leżał mój Jace. Uśmiechnęłam się i jak najciszej wstałam, żeby go nie obudzić. Wzięłam strój do treningów z szafy i poszłam do łazienki. Biorąc prysznic przypomniałam sobie wydarzenia ostatniej nocy.
   Pamiętam że zasnęłam na kanapie a potem ciepłe i miękkie ramiona. Pewnie Jace mnie przyniósł. Och, jaki on kochany!
   Zakręciłam wodę, wytarłam się i ubrałam. Po cichutku wyszłam z pokoju, Jace dalej spał. Chciałam pobawić się mocami. Poszłam do kuchni i odkręciłam kran.
   Zaczęłam formować wodę w kształt serduszka. Udało się! Po chwili „fruwało” wodne serduszko. Coraz lepiej radzę sobie z mocami, tak!
   Zmieniłam serce w słoneczko. Nakierowałam je tak że teraz fruwało po kuchni. Gdy przelatywało koło drzwi te otworzyły się i weszła Isabell.
- Ej!! – krzyknęła gdy wodne słońce rozlało się na jej głowie. Wyglądała jak zmoczona ścierka. Starannie ułożony kok rozpadł się a makijaż spłynął zostawiając po sobie ciemne pręgi – Clary!!! Coś ty zrobiła! – krzyknęła a ja musiałam się bardzo powstrzymywać żeby nie wybuchnąć śmiechem.
- Przepraszam, ale ja nie wiedziałam że ktoś wejdzie. – tłumaczyłam się gdy drzwi znowu się otworzyły i wszedł przez nie Jace w piżamie. Gdy zobaczył Izzy wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- Izzy, co ci się stało? – wydusił przez śmiech.
- Jace, przestań się śmiać! To moja wina. – spuściłam głowę.
- Clary, woda! – usłyszałam krzyk Isabell i odwróciłam się do zlewu. Woda się już przelewała, szybko zakręciłam kran.
   Skupiłam się na mocy i po chwili woda „fruwała” wokół mnie. Isabell była już sucha ale dalej wyglądała strasznie. Obydwoje patrzyli na mnie z podziwem.
Otwórzcie okno. – powiedziałam a Jace mnie posłuchał. Nie spuszczając ze mnie wzroku otworzył okno. Skierowałam wodę tak żeby wyleciała przez okno i opadła na ziemie.
- Coraz lepiej ci idzie. – szepnął Jace i przytulił mnie. Odwróciłam się i pocałowałam go w policzek.
- To ja pójdę się przebrać. – mruknęła Isabell i wyszła. Zaśmialiśmy się.

------------------------------------
Przy pisaniu tego strasznie się uśmiałam. ☺ I przez to teraz cierpi moje gardło! Nie mogę prawie nic mówić od godziny!
Mam nadzieje że się spodobało.
Wika

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 17

No i mam następny rozdział! Życze miłej lektury! :-)

Rozdział 17
Isabell

- C… co? – byłam przerażona, smutna i wściekła, wściekła na samą siebie za to że nie mogę nic zrobić. Jak to możliwe? Przecież my mamy runy! Jeszcze żaden Nefilim nie umarł na choroby przyziemnych!! – Wyleczysz go z tego?
- Tak. Będę musiał zrobić wywar. – mówił to ze spokojem co mnie jeszcze bardziej rozzłościło.
- Ale jak? Dlaczego? Przecież my nie chorujemy na takie choroby. – odezwał się Jace.
- Ale on nie tylko jest Nocnym Łowcom. Jest w połowie wilkołakiem.
   Po tych słowach Adam zesztywniał i wpatrywał się w czarownika.
- Będę już szedł. – powiedział i zaczął się odwracać ale złapałam go za ramie.
- Wracasz z nami do Instytutu. Jesteś wilkołakiem i kiedyś byłeś zaręczony z Marys, tak?
- Tak. – odpowiedział słabo a oczy Magnusa zalśniły.
- No to mamy rozwiązanie. Dobra, wy przejdziecie przez bramę do Instytutu a ja zajmę się wywarem.
- Clary, spakuj się, przyjdę po ciebie później. – popatrzeliśmy na nią. Leżała zwinięta w kłębek i smacznie spała. Uśmiechnęłam się na ten widok.
- Ja się zajmę jej rzeczami a ty ją zabierz i nie budź. Była wyczerpana. – powiedział Magnus i zaczął tworzyć bramę. Jace wziął Clary na ręce i wszedł w portal a ja tuż za nim, ciągnąc Adama.

[
Marys

   Byłam w gabinecie kiedy usłyszałam huk dochodzący z kuchni. Szybko tam pobiegłam i zobaczyłam Jace’a niosącego Clary a za nim Isabell ciągnącą jakiegoś mężczyznę. Podbiegłam do mojego syna.
- Co się stało? – zapytałam na co on westchnął.
- Najpierw się rozstaliśmy, Clary się wyprowadziła do Magnusa i Aleca. Potem się pogodziliśmy.
- Ale co jej jest? – dopytywałam się ale nie mogłam oderwać oczu od mężczyzny.
- Nic, tylko śpi. A czy mogę zanieść ją do łóżka?
- Tak, tak idź. – mruknęłam dalej wpatrując się w te ciemno brązowe oczy. Ja je znam – Kto to jest?
- Nie poznajesz mamo. Przecież byliście narzeczonymi, miałaś z nim córkę a teraz dowiedziałam się że Alec jest jego synem! Musisz go pamiętać!! – krzyczała Isabell.
- Nie odzywaj się tak do matki. – zrugał ją gość. To ten sam głos który kiedyś słyszałam codziennie. Stąd znam te oczy? Ale to nie możliwe. On nie mógł wrócić.
- Adam. – szepnęłam i wpadłam w jego ramiona. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Łzy szczęścia. Wrócił!

Isabell

   Mama rzuciła mu się w ramiona a on ją przygarnął do siebie.
- Zostawiłeś mnie! Jak mogłeś?! – zapytała odsuwając się od niego.
- Ja cię nigdy nie chciałem zostawiać, ale gdy wróciłem miałaś dziecko i chłopaka. Byłaś szczęśliwa. Chciałem dać ci spokój! – mówił coraz głośniej.
- Ale to było twoje dziecko! Nie miałam chłopaka. Miałam tylko Roberta który w tamtych czasach po prostu chciał mi pomóc. A co innego mogłam zrobić? Byłam samotna i do tego spodziewałam się dziecka! On mi tylko pomagał, nie byliśmy razem! – ostatnie wykrzyczała i wybuchła płaczem.
   Nie mogłam tego słuchać, wyszłam. Po drodze zajrzałam jeszcze do „państwa zakochanych”. Smacznie spali, Clary wtulona w Jace’a a on ją obejmujący. Tak słodko.
   Po chwili wpatrywania się w nich poszłam do swojej sypialni. Umyłam się, przebrałam i położyłam spać. Długo nie czekałam, po chwili wpadłam w objęcia Morfeusza…

-----------------------------------------
Mam nadzieje że się spodobało.
Jeszcze raz bardzo wam dziękuje że czytacie moje beznadziejne opowiadanie.
Wika

Rozdział 16

Obiecałam że dzisiaj będą dwa rozdziały i o to jest jeden z nich!

Rozdział 16
Clary

   Alec wariował z niepokoju o Magnusa który był nieprzytomny od trzech godzin. Chciałam jakoś pomóc ale Simon miał siedzieć i pilnować mnie żebym nie wstawała z łóżka.
- Ale mi nic nie jest. Mogę wstać. – chciałam się podnieść ale zostałam pchnięta, niemal brutalnie na łóżko. Westchnęłam.
- Nie możesz tam iść. – warknął mój przyjaciel.
- A co z Magnusem? – zapytałam mając nadzieje że mi odpowie.
- Nie wie… - nie dokończył do w drzwiach stanął czarownik. Odetchnęłam z ulgą.
- Nic ci nie jest? – spytałam.
- Nie ale ciebie chcę zbadać. – wszedł głębiej do pokoju. Za nim wszedł uśmiechnięty Jace.
- Dobra. – opadłam rozluźniona na poduszki. Magnus przejechał nade mną ręką a ja poczułam ból w brzuchu. Zgięłam się momentalnie przyciskając rękę do brzucha i głęboko zaczerpując powietrza. Jace obserwował to wszystko z przerażoną moną.
- Magnus, co jest? – zapytał przytulając mnie. Teraz siedział na łóżku koło mnie.
- Jest jakaś blokada. Ale od tego nic wam nie będzie, wszystko jest w porządku. – uśmiechnął się.
- A czy teraz ktoś może mi wytłumaczyć co stało się w parku? – odezwałam się a Jace się spiął.
- Niech każdy opowie mi swoją historie. – powiedział Magnus i usiadł na krześle.
   Opowiedziałam o wszystkim tak samo jak Jace. Magnus zmarszczył brwi i wyszedł.
- Wrócisz ze mną do Instytutu? – zapytał Jace z nutką nadziei w głosie.
- Tak. Kocham cię. – szepnęłam i go pocałowałam.
- No już gołąbeczki. Mamy poważny problem. – przerwał nam Magnus wchodząc z przygnębioną miną.

[

- No to jaki jest ten problem? – spytałam lekko denerwowana.
- Lilith sklonowała Jace’ a. – odpowiedział po krótkim namyśle.
- Ale jak to możliwe? – zapytał Alec który był bledszy od prześcieradła.
- Alec, na pewno wszystko z tobą w porządku? – zapytałam zmartwiona.
- Tylko boli mnie głowa. – mruknął. Jace nagle złapał się za głowę i gdyby się nie przytrzymał jak nic przewrócił by się.
- Magnus, zbadaj go. Jego naprawdę bardzo boli głowa. – powiedział prostując się.
   Magnus zabrał Aleca do sypialni a ja usiadłam na fotelu.
- Jace, lepiej sobie usiądź. Wszystko będzie dobrze. – usiadł ale dalej wpatrywał się w schody po których weszli.
- Coś jest  nim nie tak. Wiem to od dłuższego czasu. – powiedział zmartwiony. W tym momencie usłyszeliśmy przeciągły dzwonek domofonu – Ja otworze. – mruknął i wyszedł.
   Po chwili zobaczyłam Isabell i jakiegoś nieznajomego mężczyznę. Wiedziałam że jest wilkołakiem. Usiedli na kanapie naprzeciwko mnie.
- To jest Adam Black dawny narzeczony Marys. To jest Clarissa Morgenstern i Jace Horondal.
- C… co? – zapytałam ale w tym momencie do pokoju wszedł Magnus ze smutną miną. Wyglądał jakby zaraz miał wybuchnąć płaczem. Ale gdzie był Alec?
- Gdzie Alec? Co się stało? – zapytał wystraszony Jace.
- Alec… - nie mógł tego wydusić – Alec… ma raka. – powiedział w końcu a ja zamarłam.
---------------------------------------
Mam nadzieje że się spodobał. Drugi pojawi się około 14.

Informacja z mojego drugiego bloga:
Dzisiaj będzie następny rozdział!
Wika