poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 26

Powiem wam że jakoś mi smutno bez kanimy.☺

Miłego czytania!

Rozdział 26
[ Jace [

   Usiedliśmy przy stole zastawionym pysznymi potrawami.
- Czyli jednak gotowała Maryse. – mruknąłem.
- Coś mówiłeś? – zapytała mnie siedząca obok Isabelle, Clary uśmiechnęła się.
- Nic, nic. – szybko wybrnąłem i nałożyłem sobie kawałek pieczeni.
   Jedliśmy w przyjemnej ciszy gdy nagle odezwał się Magnus.
- Zadajecie tyle pytań! – powiedział z sarkazmem wstając – No już dobrze, dobrze.
- Zacznijmy od tego, na jak długo zostajecie? – spytała Maryse wpatrując się w swojego syna.
- Możemy już na zawsze. – westchnął czarnowłosy – Do Paryża przyjechali nowi Nocni Łowcy więc poprosiłem o przydzielenie mnie gdzieś indziej, Clave zdecydowało że na razie jest spokój więc nie jestem potrzebny. Wróciłem…
- Gdzie będziecie mieszkali? – przerwała mu. Czarownik i Alec wymienili spojżenia.
- Chyba najlepiej u mnie w mieszkaniu. – powiedział Magnus – U was już zrobiło się trochę tłoczno…
- Dobra, ja się chciałbym dowiedzieć, co się stało z moją żoną? – zapytałem. Złapałem ją za rękę i pogładziłem po kostkach dodając jej… Chwila! Raczej sobie… sobie otuchy przed tym co usłyszymy.
- Ach! No tak! – westchnął pocierając czoło – Najpierw zostałem jej panem, panem Kanimy. Mogłem nią sterować więc kazałem już przemienić się, nieodwracanie. – wzruszył ramionami.
- Chyba nie chcę wiedzieć, dlaczego zemdlałem? – mruknąłem.
- Nie chcesz. – potwierdził skinieniem głowy.

[ Clary [

   Po obiedzie poszłam do pokoju, pobawiłam się chwile z Ami, rozmyślałam nad moją przemianą. Wszystko dzięki Magnusowi. Dlaczego wcześniej nie miałam pana?
   Włożyłam Ami do łóżeczka, pocałowałam w policzek i zaśpiewałam cicho kołysankę którą mama nauczyła mnie dawno temu. Gdy mała zasnęła wyjęłam z szafy koszulkę Jace’a i już miałam się iść przebrać, otworzyły się drzwi z cichym skrzypnięciem.
- Już idziesz spać? – Zapytał niezadowolony Jace – A może posiedzimy chwile w salonie. – Zaproponował, popatrzyłam na niego zdziwiona.
- Izzy wyszła z Markusem na spacer, Adam i Marys zaszyli się w pokoju a Alec i Magnus wrócili do starego mieszkania. – wytłumaczył.
- Szkoda że się nie pożegnali. – mruknęłam – A Kamila i Lesli?
- Ćwiczą przed Instytutem.
- To możemy iść. – westchnęłam. Mój mąż objął mnie ramieniem i poprowadził do salonu.
   Usiedliśmy na kanapie, oparłam głowę na ramieniu Jace’a i złapałam go za rękę. Blondyn miał jednak inne plany, wciągnął mnie na swoje kolana i zaczął całować moje ramie.
- Co myślisz o zamieszkaniu w przyziemnym domu? – zapytałam czując jak topnieje pod dotykiem jego ust.
- Hmm, jakbyś bardzo chciała to się zgadzam ale nie zerwę z polowaniem na demony. – ostrzegł, mój śmiech przeszedł w cichy jęk kiedy zassał skórę na mojej szyi.
- Wiem, zabijanie to twoja pasja. – powiedziałam naśladując jego głos, nie wyszło mi to za dobrze.
- Dlaczego pytasz? – oderwał się od mojej skóry przez co popatrzyłam na niego z nieukrywanym niezadowoleniem.
- Myślałam nad tym ostatnio. – wyjaśniłam.
- Chciałabyś się przeprowadzić do…
- Clary!! – przerwał mu krzyk Izzy. Wbiegła spanikowana do salonu i rzuciła mi się na szyje.
- Co się stało? – zapytał Jace.
- Byliśmy w parku na spacerze i zauważyliśmy… - przełknął głośno ślinę - …Ferie.
   Otworzyłam szeroko oczy wstając, Izzy uwiesiła się na mnie. Przytuliłam moją parabatai chcąc ją uspokoić.
- Ale dlaczego ona jest w takim stanie? – zapytałam zmartwiona – Przecież zwykłe spotkanie z Feriami nie sprawiłoby u niej takiego wstrząsu.
- Nie było zwykłe. – mruknął mój brat a potem dodał głośniej – One odprawiały jakiś rytuał. Była tam królowa koło jakby ołtarza i inni, czterech strażników wniosło nieprzytomną Kaelie.
- Co?! – krzyknęłam przerażona – Co z nią zrobili?
- Położyli ją na tym „stole” i królowa zaczęła mówić jakieś dziwne słowa. Później… - głos mu się załamał – To wyglądało strasznie.

- Dobrze. – powiedziałam – Zabiorę Izzy a wy powiedźcie o tym Marys. – powiedziałam i wyszłam razem z Isabelle.

--------------------------------------------
No i jak się podoba? Jak myślicie, dlaczego Królowa Ferie zrobiła ten cały rytuał?
Następny rozdział powinien być w środę.
Ostatnio było tylko trzy komentarze! Ja już się przyzwyczaiłam że jest 5 lub więcej, teraz trochę mi smutno. :'-(
Jutro zapraszam na mojego innego bloga "Witaj w piekle!". Już mam prawie napisany rozdział ale muszę dopisać kilak rzeczy.
Zapraszam do komentowania!
Wika

piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 25

Dzisiaj internet był tak łaskawy że pozwolił mi napisać rozdział!

Miłego czytania!

Rozdział 25
[ Jace [

   Tak jak powiedziała Clary zszedłem na dół, do kuchni. Nikogo nie było. O co jej chodziło z tym podrywaczem? Nie do końca rozumiałem.
   Szukałem jej jeszcze chwilę i poszedłem do naszej sypialni. Jeszcze przed drzwiami usłyszałem cichy płacz mojego Aniołka. Szybko wszedłem do pokoju z zamiarem uspokojenia jej…
   Zobaczyłem Kanimę (Clary) i Magnusa, Kanima stała przed Magnusem z wyciągniętą ręką. Magnus jakby ją rozumiał przyłożył dłoń do łapy jaszczurki.
   „Clary” zamruczała, nie wierzyłem… Ona zamruczała jak normalny kotek! Popatrzyła chwilę na mnie i wróciła spojrzeniem do Czarownika, wypowiedział jakieś słowa w obcym języku…
   Nagle poczułem się strasznie zmęczony, chciałem tylko na krótko zamknąć oczy ale nie chciały się otworzyć. Poczułem jak moje ciało zderza się z ziemią i zapadłem w głęboki sen.

[ Clary [

   Otworzyłam oczy… Czułam się inaczej, już nie czułam tego czegoś, Kanimy ukrytej we mnie. To było dziwne.
   Zobaczyłam, znowu, aniołki nade mną… Byłam w Izbie Chorych. Lekko uniosłam się na łokciach i rozejrzałam, na łóżku kawałek dalej leżał nieprzytomny Jace… Co mu się stało?!
   Zeskoczyłam z łóżka… Zakręciło mi się w głowie i musiałam przytrzymać się szafki. Gdy zawroty ustały podeszłam ostrożnie do Jace’a. Jego twarz była blada a ubrania pogniecione. Złapałam go za rękę i pocałowałam jej zewnętrzną stronę.
- Przepraszam… - szepnęłam, usiadłam na krzesełku i położyłam głowę na materacu koło ręki męża. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam…

[

   Obudziło mnie łaskotanie na policzku. Wyprostowałam się, przetarłam zaspane oczy i spojrzałam w te piękne, złote tęczówki.
- Przepraszam. – szepnęłam czując napływające do oczu łzy.
- Kochanie… - westchnął, podniósł się, najpierw na łokciach ale później usiadł poprawnie – Nie masz za co…
- Ale…
- Nie przerywaj mi. – skarcił mnie, potulnie jak baranek zamknęłam się – Nic nie zrobiłaś. To przez Kanimę która była w tobie… To jak trzymałaś Kamilę pod sufitem, – zaśmiał się uroczo – jak z nami walczyłaś i te późniejsze dni… Byłaś bardzo dzielna.
- Jace… Kocham cię. – poczułam łzę spływającą po moim policzku, nie otarłam jej.
- Chodź tu do mnie. – szepnął wyciągając ramiona, wtuliłam się w niego bez żadnych oporów – Też cię kocham… Nawet nie wiesz jak bardzo.
   Położyłam się koło mojego Anioła, wtulił się we mnie zasypiając. Gładziłam jego miękkie włosy rozmyślając co będzie dalej…

[

   Tym razem obudził mnie płacz mojej córeczki, westchnęłam przecierając oczy. Chciałam wstać ale czyjeś ramiona mi to uniemożliwiały, rozchyliłam powieki. Najpierw światło mnie lekko oślepiło więc je przymknęłam, gdy już przyzwyczaiłam się popatrzyłam na blondyna.
   Patrzył z rozbrajającym uśmiechem na coś za mną, odwróciłam się. Isabelle, Markus i Magnus stali z uśmiechami na twarzy, Izzy trzymała moją malutką córeczkę. Jace puścił mnie dzięki czemu mogłam podejść do kruszynki.
- Daj mi ją. – szepnęłam do Iz, mała była już spokojna. Isabelle bez słowa podała mi dziecko i uśmiechnęła się.
   Zielone oczy małej wbiły się w moje a ma mojej twarzy pojawił się szczery, ogromny uśmiech.

[ Jace [

   Patrzyłam na Clary i Ami jak w całe moje szczęście… Zaraz! Przecież one są całym moim szczęściem!
   Clary pocałowała małą w czółko i usiadła na łóżku koło mnie. Moje serce rosło gdy tylko czułem między to ogromne uczucie, odwzajemnione. Objąłem ramieniem moją żonę siadając.
- Nie jesteście ciekawi, co się stało? Czy zostaje na stałe? – zapytał przekornie Magnus kręcąc głową.
- Ależ oczywiście że chcemy. – powiedziałem ze śmiechem - Tylko może najpierw…
- Obiad! – krzyknęła szczęśliwa Iz.
- O Boże. – szepnąłem tak żeby tylko Clary mnie usłyszała, zachichotała.

----------------------------------------------
Czy tylko mi się wydaje że trochę poplątałam?
Wiem że jest trochę nudnawy ale tak jakoś wyszło że dzisiaj nie mam za bardzo weny. Mam nadzije że chociaż 1% z tego wam się podoba.☺
Wreszcie dodałam zdjęcie Kamimy! Zdjęcie jest z serialu "Teen Wolf" który przez jakiś czas oglądałam (później przestałam nawet nie wiem dlaczego☺).
Następny rozdział będzie w poniedziałek a tymczasem zapraszam mój blog o Trylogii Czasu!
Wika

środa, 8 lipca 2015

Rozdział 24

Jest nowy rozdzialik! Przepraszam że tak późno ale jakoś tak wyszło.

Miłego czytania!

Rozdział 24
[ Jace [

   Ustawiliśmy się przy ołtarzu i czekaliśmy na pannę młodą z „obstawą”. Po chwili muzyka zaczęła grać a drzwi się otworzyły.
   Pierwsza szła Clary, miała na sobie kremową sukienkę która idealnie odzwierciedlała jej kształty, szpilki dzięki którym sięgało mi do brody i jakąś tam biżuterię. Jej torebką i marynarką „zaopiekowała” się Izzy.
   Ale nie to mnie zaciekawiło. Nie miała blizny, gdy przechodziła koło mnie przyjrzałem się ale nie doszedłem ani kosmetyków ani czaru.
   Zaraz za nią szła Lesli, gdy rudowłosa stanęła naprzeciwko mnie Lesli poszła jeszcze kawałek i, pewnie stanęłaby dopiero przed samym ołtarzem gdyby nie złapała jej Clary i odciągnęła na miejsce. Młoda spłonęła rumieńcem a wszyscy którzy to zauważyli uśmiechnęli się.
   Cała ceremonia była skromna i, wbrew pozorom, zwyczajna. Czułem się trochę jak na własnym ślubie, takim prawdziwym. Już rozmawiałem z Isabelle o urządzeniu najprawdziwszego ślubu, takiego jaki życzyłaby sobie Clary.
   Gdy ksiądz powiedział „Możesz pocałować pannę młodą.” Miałem straszną ochotę pocałować moją żonę dlatego gdy tylko główna para zeszli po schodkach przyciągnąłem ją do siebie i mocno pocałowałem.
- Wariacie! – zachichotała gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Jesteś moją żoną, mam prawo do takich rzeczy. – uśmiechnąłem się.

[ Clary [

   Wesele było w miarę skromne, jak na urządzone w ostatniej chwili przez Magnusa to bardzo skromne. Magnus i Alec przyjechali w połowie ceremonii ale już nie przychodzili do kościoła tylko zajęli się oranżerią, Magnus stworzył specjalne pierścienie dla Aleca i Izzy na alergię.
   Wszyscy świetnie się bawili, ja i moja mama zajmowałyśmy się maluchami, chociaż ja od czasu do czasu byłam wyciągana na parkiet przez mojego, cudownego męża. Miałyśmy jeszcze pod opieką moją parabatai, ale i tak przy niej non stop był mój brat.
   Państwo młodzi (nie tacy młodzi – od autorki ) byli bardzo zadowoleni że mają już siebie na wyłączność wiec wypuściliśmy ich wcześniej. Sama też wyszłam przed zakończeniem żeby położyć małą i wyspać się, ktoś będzie musiał rano wszystko posprzątać.

[

   Obudziłam się sama w wygodnym łóżeczku, Ami jeszcze smacznie spała w kojcu. Ubrałam szlafrok i wyszłam z pokoju w kierunku kuchni. Nalałam sobie wody do szklanki i wypiłam ja jednym duszkiem.
   Weszłam na górę, do oranżerii. Alec spał na płachcie błękitnego materiału a Jace na jednym z krzeseł. Nigdzie nie wiedziałam Magnusa. Podeszłam do męża i starałam się go obudzić, na nic moje próby.
- Jace!! – wrzasnęłam aż ptaki z kopuły się przestraszyły i odleciały – Jace!! – spróbowałam jeszcze raz, wymamrotał:
- Clary… Kocham cię. – uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Wstawaj bo nie ręczę za siebie!!
- Hmm… Tak, tak… Miranda jest ładna…
   Z całej siły kopnęłam w jego krzesło, nie spodziewałam się że jedna noga się złamie, ale właśnie tak było. Krzesło rozsypało się w drobny mak a Jace spadł na podłogę i jęknął z bólu.
- No nareszcie! Pan podrywacz wstał! Pozbieraj  się i zejdź na dół! – rozkazałam odwracając się.
- Clary… - wymamrotał a później złapał się za głowę i ponownie jęknął.
   Zeszłam na dół i usiadłam w salonie na kanapie. Kto to jest Miranda?! Co jego z nią łączy? Czy byłby w stanie mnie zdradzić? Czy…
   Przerwał mi straszny ból prawej ręki, zaskoczona popatrzyłam na nią, już parę razy bolała ale nie aż tak. Od łokcia aż po czubki palców moja ręka była pokryta zielonymi łuskami. Przerażona zerwałam się i pobiegłam do sypialni, zaczęłam szukać zaszczyków ale jak na złość nie miałam ani jednego…

[ Magnus [

   Właśnie szedłem po mojego Aleca który, tak podejrzewałem, zasnął w oranżerii. Kiedy przechodziłem koło pokoju Herondalów usłyszałem płacz i jakieś trzaski. Może się kłócą? Ta myśl zaraz wyparowała mi z głowy gdy usłyszałem syczenie… Zaraz! Syczenie?!
   Szybko wpadłem do pokoju, zobaczyłem płaczącą Ami w łóżeczku i jakieś zwierze koło komody. Przypominało jaszczurkę ale było wielkości dość niskiego człowieka…
   Rozejrzałem się, czegoś mi brakowało. Przecież gdyby tylko Amanda zaczęła płakać zjawiłaby się Clary…
   Już wiedziałem co to za zwierzę i kto jest w niego zmieniony. Kanima i Clary – dwa wyrazy tłukły mi się po głowie, już wiedziałem co zrobić.

----------------------------------------
Mam nadzieje że się spodobał i nie macie mi za złe takie skrócenie ślubu i wesela. Mnie to też nie zadowala ale nie umiem pisać takich momentów... Jak ktoś lubi to mi przykro.
Jak myślicie, czy uda się Magnusowi odmienić Clary? Jak to zrobi?
Następny rozdział powinien być w piątek...
Acha! Chciałam was powiadomić że mam problemy z internetem i jeśli napiszę wam że rozdział ma być a go nie będzie to nie przejmujcie się, nadrobię to jak już będę mogła.
Zapraszam do komentowania!
Wika

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 23

Tak jak mówiłam, jest nowy rozdział!

Miłego czytania!

Rozdział 23
[ Jocelyn [

   Pomagałam Maryse przy ostatnich poprawkach kiedy zadzwonił Luke, powiedział że musi już jechać do kościoła a nie ma z kim zostawić dzieci.
- To przywieź je tutaj. – zdecydowałam.
- Jesteś pewna? Poradzicie sobie? – zapytał z troską.
- Tak, tak. Zaopiekujemy się nimi, nic im nie będzie. – stwierdziłam.
   Po paru minutach Marcele i Ami byli już w moich ramionach, postanowiłam zawiadomić Clary. Szukałam jej bardzo długo ale nie znalazłam. Isabelle powiedziała że Helen zabrała moją córkę żeby zdążyć się ubrać i przygotować.
   Pokój Helen znajdował się niedaleko sypialni Maryse więc (po tym jak pana młoda zaopiekowała się dziećmi) poszłam do córki. Już miałam zapukać do drzwi ale usłyszałam krzyk… Clary. Natychmiast wparowałam do pokoju nie zamykając drzwi. Zastałam Clary wpatrującą się niedowierzająco w lustro i osłupiała Helen.
- Kochanie… - zaczęłam dzięki czemu rudowłosa popatrzyła na mnie ale tylko na chwilę, później wróciła do przeglądania się w lustrze – Co się stało? – zapytałam blondynki.
- Blizna. – szepnęła jakby to wszystko wyjaśniało.
- Co? – zapytałam nie rozumiejąc.
- Zniknęła. – powiedziała pewnie – Blizna którą Clary miała na policzku. – teraz wszystko zrozumiałam.
   Helen miała racje… Blizna zniknęła!
   Mój umysł zalały wszystkie obrazy mojej córki naznaczonej przez wojnę… Walkę z Lilith.
   Podeszłam do córki, złapałam ją za podbródek i uniosłam lekko głowę, upewniając się że to prawda. Stałam tam, patrzyłam na córkę i nie wierzyłam.

Kamila [ Isabelle [

   Byłam w pokoju z Kamili, miała na sobie czerwoną sukienkę z koronkowymi rękawami, czarne balerinki, czarną biżuterię i lekki makijaż.
   Już kończyłam czesać Lesli kiedy ze zdwojoną siłą uderzył we mnie krzyk Clary. Zostawiłam wszystko tak jak było i wybiegłam z pokoju. Szukałam mojej parabatai w jej pokoju i paru innych miejscach zanim przypomniałam sobie że zabrałam ją Helen. Wbiegłam do pokoju blondynki.
   Clary płakała w ramionach swojej matki a Helen przypatrywała im się nie za bardzo wiedząc co robić.
- Co się stało? – spytałam wystraszona.
- Ja… Ja… Clary… - wyjąkała Helen ledwo zrozumiale. Clary oderwała się od Jocelyn i popatrzyła na mnie, zdębiałam widząc jej twarz.
- Clary! Nie masz blizny! – krzyknęłam rzucając się jej na szyję – Nie ma! – krzyknęłam jeszcze raz oglądając jej twarz ze wszystkich stron.
- Tak, Isabelle. – wyszeptała, po jej pliczkach spłynęły świeże łzy… zły szczęścia, wiedziałam to – Jestem taka szczęśliwa! – wtuliła się we mnie a ja mocno ją objęłam.
- Dziewczyny… - zaczęła Helen ale nikt jej nie słuchał – Dziewczyny! – ponowiła próbę zwrócenia uwagi.
- Co? – warknęłam trochę niegrzecznie przez co spotkałam się z karcącym spojrzeniem Jocelyn.
- Za godzinę ślub a my jeszcze nie gotowa! – krzyknęła rozhisteryzowana.
- Clary makijaż, włosy, sukienka! Helen dokończ włosy! Jocelyn, ubrania! – rozdałam polecenia i wróciłam biegiem do czesania włosów Lesli.

[ Clary [

   Stałam przed drzwiami prowadzącymi do główniej sali kościoła. Trochę się denerwowałam ale nie tyle co Lesli, uśmiechnęłam się na sam widok jej miny.
- Masz zacząć iść gdy ja zrobię pięć kroków, co dwa kroki będziesz rzucać trochę płatków, rozumiesz? – tłumaczyłam co ma zrobić, kiwnęła głową – Później staniesz koło mnie i będziemy tak stały do końca, jakbyś już nie mogła ustać to usiądziesz koło Isabelle, dobrze? – znów kiwnięcie – Tylko pamiętaj żeby iść w tym samym tempem co ja. – ostrzegłam.
- Dobrze a jak… - przerwała jej Isabelle podchodząc do nas z moją córeczką na rękach.
- Clary, Jace jest pierwszym drużbą więc staniesz naprzeciwko niego. – oświadczyła.
- Dobrze, masz pewność że zabrał obrączki? – Izzy przeklęła a ja zaśmiałam się – Masz, zapomniał w pokoju. – podałam jej małe pudełeczko.
- Idiota. – skwitowała, zaśmiałam się ponownie.
- Bądź grzeczna. – szepnęłam całując czółko Ami.
- Żebyś nie zepsuła ślubu. – dodała Lesli.
- Dobra, ja już idę. Powodzenia. – Iz weszła przez masywne drzwi a po chwili rozbrzmiała muzyka.

   Drzwi się otworzyły i pierwsza ruszyłam do ołtarza.

-----------------------------------
No i Clary nie ma blizny... Jakoś nie umiałam jej sobie wyobrazić oszpeconej, to było jakieś dziwne...
Jak się podoba?
No i znowu przedłużam ten ślub... Mam nadzieje że nie będziecie mieli mi za złe że nie opiszę dokładnie uroczystości i wesela (między innymi przysięgi). Po prostu tego nie umiem pisać...
No to chyba już wszystko...
Acha! Rozdział będzie w środę!
Wika

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 22

No i jest! Nowy rozdzialik!

Miłego czytania!

Rozdział 22
[ Lesli [

   Gdy ubierałam kremowe buciki do pokoju wpadła Kamila.
- Widziałaś gdzieś moją sukienkę? – zapytała podchodząc do szafy.
- Nie. – zmarszczyłam brwi – Ciocia Isabelle jej nie zabrała?
- Ach! No przecież! – uderzyła się w czoło i wybiegła z pokoju, to było dziwne.

[

   Chwilę później miałam już na sobie sukieneczkę a ciocia Clary czesała mi włosy.
- Jak je zapleść? – zapytała.
- Zostaw rozpuszczone. – poleciła Aline.
- Zapleć w warkocz. – powiedziała w tym samym czasie Helen.
- Dobierany warkocz opadający na jedno ramie! – usłyszałam krzyk cioci Isabelle zza drzwi łazienki, przebierała się w swoją sukienkę.
   Miała mieć na sobie kremowo-czarną sukienkę do kolana, kremowe szpilki (o które znowu musiała się kłócić z wujkiem Markusem) i biżuterię. Żeby nie było tak nudno zaproponowałam błękitną kopertówkę i lakier na paznokcie, przystała na mój pomysł.
- A gdzie Maryse? – spytałam ciocię Clary gdy Aline i Helen dalej się kłóciły.
- Moja mama się nią zajmuje, jakieś ostatnie poprawki. – zachichotała.
- Acha. – bąknęłam.
   Trochę się stresowałam bo to ja miałam iść przed panną młodą i rozrzucać płatki róż. Później miałam stanąć koło cioci Clary, która byłą druhną. Wiedziałam że wszystko będzie dobrze ale i tak niepokój że się zbłaźnię pozostał.
- Mówiłam że ma być dobierany warkocz opadający na jedno ramię. – warknęła ciocia Isabelle gdy tylko wyszła z łazienki, wyglądała przecudownie.
- Ale… - zaczęła Aline.
- Z kobietą w ciąży się nie dyskutuje. – ciocia Clary stanęła w obronie cioci Izzy.
- No już dobrze, dobrze. – mruknęła krótkowłosa.
- Clary, musimy się jeszcze przygotować! – krzyknęła nagle Helen, rzeczywiście Helen i ciocia Clary były jedyne nie ubrane na ślub.
   Aline miała na sobie czarną sukienkę z wycięciem w kształcie serca, kremową marynarkę i buty na obcasie. Makijaż miała delikatny, a z biżuterii tylko małe, czarne serduszka jako kolczyki (jeśli patrzycie na obrazek to pomińcie zegarek – od autora).
- No, Clary, już, już! Idziemy cię ubrać! – krzyknęła uradowana blondynka ciągnąc rudowłosą za ręce.
- Ale jeszcze nie skoczyłam czesać Lesli! – krzyknęła ciocia Clary
- Ja się tym zajmę! – odkrzyknęła ciocia Isabelle gdy zamknęły się za nimi drzwi.

[ Clary [

   Właśnie kończyłam malować Helen, była ubrana w czarną sukienkę która była wyszywana czarnymi cekinami od talii w górę. Do tego miała złotą biżuterie i czarne czółenka na platformie.
- Jeszcze tylko torebka i włosy. – powiedziałam odkładając tusz do rzęs na toaletkę. Podałam jej czarną, małą torebeczkę którą od razu przewiesiła przez ramie jaki łuk, zachichotałam.
- Co? – zapytała zdezorientowana.
- Nigdy nie pozbędziesz się nawyków, co? – zapytałam nadal się śmiejąc.
- Ach! – westchnęła zakładając poprawnie torebkę.
- To teraz jeszcze włosy… - zamyśliłam się – Co myślisz o rozpuszczonych, prostych?
- Zdaje się na ciebie. – uśmiechnęła się do mnie w lustrze, chciałam odwzajemnić gest ale moją prawą rękę i klatkę piersiową przeszył paraliżujący ból, jęknęła – Znowu? – zapytała przestraszona blondynka, kiwnęłam głową chociaż przyszło mi to z trudem – Gdzie masz zaszczyki?
- Druga od góry szuflada w komodzie. – mruknęłam zaciskając zęby.
   Od czasu kiedy Aline dźgnęła mnie w serce zdarzyło mi się raz przemienić, wtedy prawie umarłam. Ale teraz już rzadziej mam ataki, potrzebuje zaszczyku raz na około dwanaście godzin. Maryse podejrzewa że gdybym się przemieniła do końca to rana odnowiłaby się i umarłabym. Jace dalej szuka sposobu żeby to wszystko cofnąć i żeby złapać Kanimę która mnie zaraziła.
- Masz. – Helen podała mi czarne pudełeczko w którym miałam szczykawki z „herbatką”.
   Wzięłam jedną i nakłułam prawą rękę, gdy zielony, mętny płyn rozchodził się po moim ciele od razu lepiej się poczułam.
- Dziękuje. – teraz mogłam się szczerze uśmiechnąć, Helen patrzyła na mnie dziwnie – Idę po prostownicę. – weszłam do łazienki i otworzyłam szafkę pod umywalką, wyjęłam to co było mi potrzebne i wyprostowałam się. Spojrzałam w lustro, wrzasnęłam…

---------------------------------------
Trochę dużo ubrań ale chcę wam to jakoś przedstawić... Przesadziłam?
No dobra...
Nowy rozdział będzie w poniedziałek!
No i tu się trochę wyjaśniło jeśli chodzi o Kanimę... Ale to jeszcze nie jej koniec!
Trochę przeciągam ten ślub... Mam nadzieje że nie będziecie źli.

Kocham was, Nefilim!
Wika

LBA !!!!



OMG! OMG!
Zostałam nominowana do czterech Liebsterów!

A nominowały mnie:
- Wera & Ala (ich blog)
- Veronica Hunter (jej blog)
- Elena Herondale (jej blog)
- MartynaR (jej blog)

Z całego mojego serduszka dziękuje!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Pytania od Wery i Ali:

1. Co cię skłoniło do założenia bloga?
- Koleżanka i miłość do DA, później mi się to spodobało i tak powstały inne.☺

2. Jakieś plany na wakacje?
- Szczerze to nie mam zielonego pojęcie... ale na pewno gdzieś wyjadę.

3. Podaj przepis na deszczowy dzień?
- Książka, muzyka i nikt oprócz mnie w domu.

4. Największe marzenie?
- Zostać weterynarzem, pomagać zwierzętom.

5. Wymień trzy rzeczy, bez których nie mogłabyś żyć.
- Czytnik ebook-ów (chyba że miałabym książki), zeszyt w którym zapisuje opowiadania i chyba komputer (jakbym bez niego mogła dodawać opowiadania?)

6. Masz jakieś zwierzątko?
- Ocho... Zaczyna się... No to mam:
- Świnkę morską (Rodzynek);
- Psa (Nasti);
- Kota (Kizia);
- Jeża Pigmejskiego (Karmelka).

7. Jesteś typem bałaganiary?
- Raczej nie ale nie lubię sprzątać ☺

8. Masz chłopaka? Jeśli tak, podaj imię. 
- Nie mam i na razie nie chcę mieć.♥

9. Podaj trzy zaskakujące i trzy śmieszne fakty/wydarzenia ze swojego życia.
- No to zaskakujące... nie mam zielonego pojęcie! Moja pamięć jest do d*py! ☺

10. Do której klasy idziesz po wakacjach?
- Trzecia gimnazjum.

11. Jeśli miałabyś zmienić coś w swoim wyglądzie, co by to było?
- Nic. Ja już się do siebie przyzwyczaiłam, jak komuś nie pasuje to won!

Pytania od Veronicy (zostałam też nominowana na drugim blogu ale odpowiem tylko tu, mam nadzieje że ci to nie przeszkadza):

1) Trzy ulubione przedmioty szkolne?
- Jest ich zdecydowanie dużo... Matma, biologia, chemia, fizyka, geografia, polski,muzyka, plastyka, technika... chyba już wszystko...☺

2) Jaki jest twój ulubiony słodycz?
- Hmm... Trudne pytania ale chyba... marcepanowe jajeczka na Wielkanoc♥

3) Jesteś sobą czy "zakładasz maskę"?
- Raczej jestem sobą...

4) Ulubiona dyscyplina sportowa?
- Nienawidzę sportu! W-F to najgorsze co mnie może spotkać!

5) Ktoś wie o twojej twórczości pisarskiej?
- Nie kryje się z tym, a przez księdza w naszej szkole wie cała klasa i jeszcze więcej, nie przeszkadza mi to.

6) Umiesz/Uczysz się grać na jakimś instrumencie?
- Kiedyś uczyłam się grać na fortepianie ale już chyba wszystko zapomniałam. To nie moja bajka...

7) Skąd bierzesz inspirację/wenę na pisanie?
- Rożnie, z tego co zobaczę w życiu, z filmów/seriali no i czasami jakiś pomysł poda mi koleżanka... Tylko ja to muszę napisać!

8) Twoja ulubiona bajka Disneya z dzieciństwa? Dlaczego?
- Chyba "Piękna i Bestia", nie wiem dlaczego.

9) Masz możliwość w tej sekundzie wybrania dla siebie zawód (który w stu procentach będziesz mieć), jaki wybierasz?
- Weterynarz.♥

10) Trzy rzeczy (mogą to być meble, a także pomieszczenia :)), które ma twój wymarzony dom (lub willa/rezydencja jak kto woli XD)?
- Balkon/taras, dużo okien (ale nie za dużo☺) i, nie wiem czy to się liczy, żeby był otoczony lasem.

11) Masz do wyboru skok na bungee lub ze spadochronu, co wybierasz (odpowiedź "nic" się nie liczy :D)?
- Skok ze spdochrunu, jak spadnę to jest jakieś 90% szans że szybko umrę, a w skoku na bungee mogę się połamać i będę musiała dalej żyć.
Ps. Chyba że zabije mnie nadmiar adrenaliny.☺

Pytania od Eleny Herondale:

1. Jakie jest twoje marzenie?
- Zostać weterynarzem, pomagać zwierzętom.

2. Masz zwierzaka?
- Ocho... Zaczyna się... No to mam:
- Świnkę morską (Rodzynek);
- Psa (Nasti);
- Kota (Kizia);
- Jeża Pigmejskiego (Karmelka).

3. Do której idziesz klasy?
- Trzecia gimnazjum.

4. Jaką lubisz muzykę?
- To co wpadnie mi w ucho...

5. Ulubiony przedmiot w szkole.
- Jest ich zdecydowanie dużo... Matma, biologia, chemia, fizyka, geografia, polski,muzyka, plastyka, technika... chyba już wszystko...☺

6. Ulubione miasto.
- Jeśli liczy się z książki to Alicante, jeśli nie to... Londyn.

7.Ulubione postacie z książek.
- Dziewczyny to Rose i Clary a chłopcy to Patch i Jace. ♥

Pytania od MartynaR (tutaj też zostałam nominowana na drugim blogu więc napiszę tylko tu):

1. Jaką moc chciałabyś posiadać?
- Być wilkołakiem (jeśli to się liczy).

2. Masz w życiu jakiś cel (praca, hobby, szkoła) do którego dążysz? Jaki to cel i jak ci idzie?
- Pomaganie zwierzętom.

3. Jakie cechy najbardziej cenisz w ludziach? Wymień ich 5 i krótko opisz.
- O Jezu! Dziewczyno!
No to:
1. Szczerość
2. Uczciwość
3. Nie wtrącanie się w cudze sprawy
4. Jak ktoś jest pomocny (ale tylko wtedy gdy druga osoba chce tej pomocy)
5. Mądrość (nie chodzi mi o to żeby ktoś był geniuszem, chodzi o to żeby umiał się normalnie wysłowić)☺

4. Czy kiedykolwiek byłaś czymś zafascynowana w przeszłości, co uważasz za błąd?
- Tak, byłam i uważam to za duuuży błąd życiowy. Ale nie będę tego opisywać.

5. Miasto, czy wieś? Dlaczego?
- Ani to, ani to. Wole przedmieścia, wieś jest dla mnie za bardzo... zacofana? a miasto za głośne.♥

6. Zbierasz pamiątki rodzinne i z wyjazdów?
- Raczej nie, mam ich trochę ale nie przywiązuje się do nich.

7. Gdybyś miała na to wpływ to do jakiej narodowości byś należała?
- Jestem przyzwyczajona do tego kim jestem i chyba bym tego nie zmieniła.

8. Posiadasz pasje nie związane z blogowaniem, czytaniem i pisaniem? Jakie?
- Jak widzisz moimi pasjami to czytanie, pisanie i blogowanie, innych (związanych z tymi) raczej nie mam.

9. Do jakiego filmu/książki lubisz wracasz (to pytanie liczy się tylko wtedy, gdy dany film/książkę obejrzałaś/przeczytałaś więcej niż dwa razy :D)?
- DA, całą serie przeczyta łam jakieś dziesięć? dwadzieścia? razy, straciłam rachubę. Jeszcze wracam często do serii "Dziedzictwo mroku" i do książki "Wieczni Wygnańcy". Po prostu je kocham!♥

10. Czy grasz w gry komputerowe? Jaka jest twoja ulubiona i jak długo w nią grasz?
- Tzn. nie za bardzo gram w jakiekolwiek gdy wirtualne, gram aktualnie w jedną... The Sims 3

11. Wygrywasz w lotka. Na co wydajesz pieniądze?
- Zaoszczędzę, poczekam aż skończę studia i otworze własną przychodnie weterynaryjną.

--------------------------------------
Nominuje:

-----------------------------------------
Moje pytania:
1. Czy wyjeżdżasz gdzieś na wakacje? Jeśli tak to gdzie?
2. Ulubiona pora roku?
3. Wymień kilka swoich marzeń.
4. Ulubiony film/serial?
5. Ulubiona książka/seria książek?
6. Czy lubisz się uczyć?
7. Jak wpadłaś na pomysł żeby założyć bloga?
8. Kiedy powstał twój pierwszy blog?
9. Czy czytałaś "Akademia Wampirów"? Jeśli tak to co sądzisz o tych książkach?
10. Co wolisz? Książka czy film/serial?
11. Co wolisz robić w upalny dzień? Jeść lody w kawiarni czy pływać w jeziorze/morzu?

---------------------------------------------------
Mam nadzieje że dowiedzieliście się czegoś nowego o mnie!
Wika

środa, 1 lipca 2015

Rozdział 21

Dzisiaj znowu późno ale jest!

Miłego czytania!

Rozdział 21
[ Isabelle [

   Szliśmy właśnie przez park, Lesli biegała szczęśliwa we wszystkie strony a ja i Markus spokojnie szliśmy drużką. Mała już od rana zwraca się do mnie tylko ciociu a do Markusa, wujku. Bardzo mi to pasuje, czuje że zacieśniłyśmy naszą więź.
- Ciociu? – zapytała Lesli nieśmiało podbiegając do nas.
- Tak?
- Poszłybyśmy na zakupy? – uśmiechnęłam się na co Markus jęknął – Ale nie takie jak z ciocią Clary tylko takie tylko we dwie.
- Dobrze, chcesz kupić coś konkretnego? – i tak wdałyśmy się w dyskusje czy leprze są spódniczki czy sukienki.
- Dziewczyny… - usiłował nam przerwać Markus.
- Cicho! – syknęłam i zwróciłam się do Lesli – A może lepsza byłaby zielona, myślę że pasowałaby do ciebie… A ostatnio widziałam piękne sandałki, idealne… (Wyobrażacie sobie irytacje Markusa w tym momęcie? – od autorki )
- Dziewczyny! – krzyknął zirytowany, popatrzyłam na niego – Maryse pisała że coś z Clary jest nie tak, możemy wracać?
- Co? Co się stało Clary? Wszystko dobrze? O co chodzi? – zaspałyśmy go gradem pytań.
- Nic więcej nie powiedziała, dowiemy się na miejscu. – powiedział uciszając nas.
- Chodźmy. – powiedziałam ruszając w stronę Instytutu.
   Nagle poczułam lekkie ukłucie w klatce piersiowej ale zignorowałam je…

[ Helen [

   Walczyliśmy z jaszczurką dość długo aż w końcu miecz Aline dosięgną jej, wbił się w miejsce gdzie powinno być serce a Kanima znieruchomiała. Spodziewałam się jakiegoś wrzasku z jej strony ale… nie wydała z siebie żadnego dźwięku tylko osunęła się na podłogę. Jace klęczał zziajany przed jaszczurką i wpatrywał się w nią zaszklonymi oczami.
   Jace Herondale płacze! Wydarzenie roku! Ale dlaczego nad jakąś Kanimą?! Co tu się dzieje?!
- Jace? Wszystko w porządku? – zapytała Aline dotykając jego ramienia.
- Nie!! – zagrzmiał – Nic nie jest w porządku! – przysunął do siebie ciało Kanimy i przytulił ją jakby to był jego najcenniejszy skarb – Idź po Maryse! – krzyknął do mojej ukochanej – Szybko! – wybiegła z izby a ja podeszłam bliżej blondyna.
- Możesz mi powiedzieć… - urwałam gdy zobaczyłam co leży w ramionach Jace’a.
   Dziewczyna była do szyi pokryta łuskami ale twarz i włosy te same. Rude loki teraz rozrzucone w nieładzie okalały drobną twarzyczkę dziewczyny… Dziewczyny która wyruszyła do Edomy po to żeby ratować pobratymców, zabiła swojego brata żeby inni mogli przeżyć. Oczy miała zamknięte a usta sine…
   Jedna kropla skapnęła na twarz rudowłosej, Jace płakał. Nie szlochał, nie wydawał żadnego dźwięku ale z jego oczu kapały krokodyle łzy. Przytulił rudą jeszcze mocniej i pocałował w czoło.
   Gdzie jest Aline?! Gdzie Maryse?!

[ Maryse [

   Napisałam do Markusa że stan Clary się pogorszył, po chwili byli już w domu.
- Co się stało? – zapytał Markus gdy tyko mnie zauważył.
- Clary przemieniła się w Kanimę i zaatakowała Kamilę. – wytłumaczyłam.
- Ale jak? Co to jest Kanima? Gdzie jest Kamila? – zasypała mnie pytaniami córka.
- Wyjaśnię wam wszystko później, Isabelle zabierz Lesli i idźcie do salonu, tak znajdziecie Kami, a ty chodź ze mną. – złapałam Markusa za rękę i pociągnęłam w stronę Izby Chorych.
   Zastaliśmy tam przerażający obraz. Clary leżała nieprzytomna w ramionach Jace’a, do połowy zmieniona. Koło nich klęczała Helen i coś szeptała do blondyna.
   Podbiegłam do nich a Markus odciągnął Jace’a. Sprawdziłam puls dziewczyny, słaby ale był.
- Markus, Jace! Przenieście ją na łóżko! – wstałam i podeszłam do szafki, wyjęłam z niej szczykawkę i wywar który dali mi Cisi Bracia. Gdy rudowłosa leżała już na łóżku wstrzyknęłam jej go tuż koło rany. Po chwili nabrała kolorów i zaczęła się szamotać.
- Maryse, co z nią? – zapytał przestraszony Jace, widać było że płakał – Co się dzieje?
- Na szczęście ostrze nie weszło zbyt głęboko żeby ją zabić. – stwierdziłam – Gdy tylko się przemieni powrotem, narysujcie jej tyle irtaze ile będzie trzeba. – poleciłam.

[ Clary [

- Maryse! Musisz jeszcze ubrać suknie! – krzyczałam.
   Byłam z Izzy i Kamilą w pokoju Maryse, przygotowywałyśmy ją do ślubu który miał się odby za dwie godziny!
- Dziewczynki! Przecież już wszystko gotowe, jeszcze tylko suknia! – krzyknęła do nas zza drzwi łazienki.
- Mamo! Co ty tam tak długo robisz?! – krzyknęła zirytowana Izzy.
- Już wychodzę! – drzwi łazienki się otworzyły ukazując Maryse ubraną już w błękitną suknie i z makijażem.
Maryse   Państwo młodzi postanowili że urządzą wszystko na błękitno, był to pierwszy ślub kościelny i dla Maryse i Adama. Nie mogli założyć sobie run z wiadomych przyczyn (Adam jest wilkołakiem – od autorki). Ślub miał być prosty i raczej skromny.
   A wracając do stroju Maryse. Miała na sobie suknie opinającą się w biuście i brzuchu a niżej rozkloszowaną, ramiączka były tak cienkie że prawie niewidoczne. Do tego błękitne czółenka i włosy związane w dobieranego warkocza opadającego na prawe ramie. W miejscu w którym łączą się obojczyki wisiało piękne, srebrne serduszko które Maryse dostała od Isabelle a uszy zdobiły podłużne, również srebrne kolczyki.
- Jeszcze dwie rzeczy. – klasnęłam w dłonie sięgając do szuflady, wyjęłam z niej białą koronkę na gumce.
- Chyba sobie żartujecie! – pisnęła Maryse gdy zanurkowałam pod jej spódnice zakładając na jej nogę podwiązkę – Ale wy jesteście! Przecież ja nie jestem nastolatką! – zaśmiała się.
- Gwarantuje że Adamowi się spodoba. – powiedziała Kamila pewnym tonem.
- A ty co tu jeszcze robisz?! – zganiła ją Isabelle – Ubierać się! Już! – Kami wybiegła na co zaśmiałyśmy się.

--------------------------------

To jeszcze nie koniec Kanimy!
Następny rozdział będzie w piątek.
Co myślicie o sukience Maryse?
Jak myślicie czy wszystko będzie dobrze na ślubie?
Chyba już wszystko...
Kochem was, Nefilim!
Wika